Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 111 630 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zostaw po sobie ślad.....będzie mi miło. “Fotografując staraj się pokazać to czego bez ciebie, nikt by nie zobaczył.” - Robert Bresson

Zdjęcia w galeriach.


Jeszcze raz przez życie - wspomnienia - I znowu w domu - cześć II - Eugeniusz Perczak.

wtorek, 08 lipca 2014 1:17

  KONTYNUACJA MOJEGO BLOGA W TYM LINKU - ZAPRASZAM --- klik....klik....klik

 

img5654i_WT_bigxxxxx.jpg

 

Znowu przeglądałam blog tutaj bo potrzebna mi była informacja sprzed kilku lat i znowu rozczarowanie bo szukając natrafiłam na masę notek pozamykanych zdjęciowo. W marcu minęło 8 lat tego bloga i zastanawiam się czy kiedykolwiek będzie on wyglądał tak jak kiedyś - musiałabym mu poświęcić sporo czasu by wróciło wszystko do normy ......może zimą powolutku się za to zabiorę bo naprawdę szkoda mi jest tych wspomnień. Mam ogromny żal do W.P. za te przemeblowania na serwerze blogowym. Wspomnień wojennych jeszcze pozostało parę odcinków dopóki ich nie skończę co jakiś czas jeszcze ten blog będzie funkcjonował. Ale wszystkich zapraszam do linku na nowy blog , który już działa od tego czasu jak wszystko się tutaj zmieniło.

 

NASZA WIOSKA - z listu Janiny Kaźmierczak. Ludzi łączyła prawdziwa przyjaźń. Sąsiad u sąsiada musiał być ojcem chrzestnym. Jeżeli jechali gdzieś dalej , sprzęgali konie.Kobiety pomagały sobie w rożnych pracach przy domu.Razem przędły wełnę, len, darły pierze - to były pierzajki. Razem wypasali bydło i konie a w maju codziennie modlili się przy przydrożnej kapliczce, bo nie mieli kościoła. Kapliczka była drewniana, pięknie rzeźbiona. W jej wnętrzu stało pięć figurek apostołów , które były dziełem rąk Antoniego Płaczka.Rzeźby w czasie wojny przechowali " sąsiedzi " kapliczki,a po 1945 wróciły na swoje miejsce.W kapliczce był także dzwonek , którym dzwoniono, by oznajmić nowiny radosne i smutne - np. urodzenie dziecka, zgon mieszkańca,pożar,kradzieże i inne.Dzwonnikiem był zawsze Antoni Płaczek. Kapliczkę zbudowała dziedziczka w podzięce za szczęśliwy powrót męża z wojny i ocalenie jej rodziny od panującej wtedy zarazy ( cholery ).

 

TĘSKNOTA ZA POLSKIM SŁOWEM I KULTURĄ.  Ledwo wojna się skończyła a już ludzie zaczęli planować zajęcia , wspólne spotkania , odwiedziny rodzinne i rozrywki. Ktoś tam krzyknął, że trzeba uczcić wyzwolenie, wolność, która nadeszła w mroźny styczniowy dzień 1945 roku.Po latach smutku, rozłąki i cierpienia wszyscy czuli potrzebę radości i zabawy.W mroźne, śnieżne dni stycznia i lutego wyciągano z szopy, ze stodoły sanie do których zaprzęgano pozostałe we wsi konie i urządzano sannę leśnymi drogami. Koniecznie trzeba było przywieźć grubszego drzewa na opał, a w pańskich lasach grube sosny szczególnie się do tego nadawały.W świąteczne dni niektórzy pojechali saniami aż do Działoszyna, żeby zobaczyć, jak bardzo miasteczko ucierpiało w czasie wojny i podziwiać kościół parafialny Marii Magdaleny ocalały po wrześniowym bombardowaniu w 1939 roku.Piękny obiekt stał na górce jak strażnik, który ostrzegł przed niebezpieczeństwem, dawał konkretny znak, że należy zachować pamięć o skutkach tej strasznej wojny.Babcia opowiadała, że tam po wyzwoleniu odprawiane były pierwsze msze święte dla ludzi z okolicznych wsi. Zachował się też kościół w Pajęcznie, mocno zniszczony w czasie wojny służył okupantom za obóz i getto dla księży i ludności cywilnej.

 

ŻYCIE KULTURALNE - przed wojną. Zorganizowane życie kulturalne wprowadziła do wsi nauczycielka Zofia Warworzyńska, która założyła też Koło Gospodyń Wiejskich.Razem z mężem uczyła grać ,śpiewać i tańczyć. Do tej pory przetrwały dwie pieśni " Kamratki ożegowskie " i " Wiejska kobieta ". Pozostałością z tamtych lat są dwa monologi pt." Ach to szóste jajko"i " Panna na wydaniu". Państwo Warwarzyńscy wprowadzili też zwyczaj grania pod oknami każdej chaty w Nowym Roku i zatrzymywania orszaków weselnych w celu złożenia życzeń młodej parze.Zwyczaj składania życzeń młodej parze pozostał do dziś, ale granie w sylwestrową noc zanikło. Ludzie z talentem aktorskim z naszej wsi to byli : Jadwiga Mielczarek, Kazimierz Klempa,Władysław Kuźniak,Antoni Ścigała,Jadwiga Włodarczyk,zaś muzykowali Jan Baran,Stanisław Dworaczyński,Władysław Kluska i Józef Szewczyk.Po 1945 roku przez kilka miesięcy nie działo się we wsi nic,co można nazwać rozrywką.Były kłopoty z uporządkowaniem domów, zagród i pól.Pojawiły się waśnie związane z prawem własności.Pierwsze występy artystyczne odbyły się w maju 1946 roku w Siemkowicach w parku dworskim. Brała w nich udział młodzież i dzieci szkolne.Śpiewano piosenki, recytowano wiersze i monolog. Pamiętna piosenka to " Stary młynarz "Eugeniusz Namyślak, Apolonia Błasiak - Ścigałówna,Apolonia Szewczyk,Zofia Rodak, Helena Ignasiak Kałwakowska.

 

KULTURA - Wiersze były różne.Tematyka tych wierszy to - okupacja. Monolog mówiła Emilia Błasiak- Kuźniakowa.Była to historia komiczna pt. " Nie che jo chłopa tylko dworusa".Ten i wiele innych występów artystycznych prowadziła przeważnie z dziećmi szkolnymi nauczycielka Anna Radzieka. Dorośli bawili się w teatr pod nadzorem Stefana Borowczyka. Był to zdolny człowiek i jedyny reżyser. Wystawiali wiele przedstawień. Wieloaktowe sztuki to " Zaloty na kwaterze". W długie zimowe wieczory przypominano sobie przedwojenne przedstawienia i piosenki z zamiarem ponownego ich wykorzystania.Pierwszym organizatorem życia kulturalnego i społecznego po wyzwoleniu był Władysław Kuźniak, zaś ważną rolę w przedstawieniach odgrywała Emilia Kuźniak z domu Błasiak, na co dzień zwana przez wszystkich Mileczką. Po wielu staraniach w 2009 roku udało mi się namówić Mileczkę na wspomnienia.......c.d.n.

 

 GARNEK.PL  YOUTUBE  FACEBOOK.M  SAMO ŻYCIE  SLAJDZIK FB.SKARBY

 


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Jeszcze raz przez życie - wspomnienia - I znowu w domu - cześć II - Eugeniusz Perczak.

niedziela, 22 grudnia 2013 22:32

 

img5654i.jpg

 

Oj .........czas leci a ja stoję ostatnio w miejscu nie potrafię tego wszystkiego na raz ogarnąć, więc życzenia złożę wam tutaj świąteczne jutro a dzisiaj dalszy odcinek wspomnień bo do końca jeszcze troszkę pozostało. A ja dzisiaj mam chwilę czasu w przygotowaniach świątecznych wiec zabieram się do pisania .

MOJA PIERWSZA KOMUNIA ŚWIĘTA.

Czas nieubłaganie mijał,a ja między domem, szkołą i pastwiskiem rosłem, ciesząc się pięknem pól i okolicznych lasów, aż nadeszła pora mojej Pierwszej Komunii.W lipowy słoneczny dzień obudzili mnie wcześnie rano. - Wstawaj - powiedziała matka, pomodlimy się i pójdziemy do Kościoła. Przygotowanie się do tej uroczystości trwało rok,co znaczyło , że  dwa razy w tygodniu dzieci z Ożegowa chodziły do kościoła w Siemkowicach na naukę Katechizmu.Uczył sam Ksiądz proboszcz Tadeusz Wiśniewski był bardzo wymagający, a nam ta nauka bardzo opornie wchodziła do głowy, szczególnie dzieciom z wysiedlenia , które w Polsce uczyły się pacierza.Ksiądz denerwował się razem z nami, krzyczał nie raz , straszył , że nie dopuści do spowiedzi, próbnego egzaminu.Ksiądz nerwowy ale z dobrym sercem, tylko parę osób nie zdało i nie mogło przystąpić do spowiedzi i komunii.Mnie się udało, chociaż spałem w tym okresie po kilka godzin zupełnie tak jak w czasie wojny.Na każdy dźwięk,porykiwania krowy,gdakania kury już się budziłem.Do komunii ubierały mnie Mama i ciocia Tola.Strój prawie cały był pożyczony - marynarka i krótkie spodenki od kuzyna z Beresi Małych, nie pamiętam w jakim kolorze a czarne buciki wykonane ręcznie przez szewca Józefa Mizerę,który wkrótce wyjechał do Wrocławia.Dzień wcześniej kościelny i organista rozdawali świece, którą matki przybierały zielonym mirtem. Dla mnie gałązki mirtu przyniosła Leonka Namyślakowa. Do kościoła szliśmy pieszo, prowadzeni przez matki.Buty nieśliśmy w rękach, bo miały później służyć jeszcze innym dzieciom, mogły się szybko zniszczyć na wyboistej drodze.Przed Siemkowicami za lasem był rów z wodą, w którym myliśmy nogi i tam dopiero zakładaliśmy buty, ale nie pamiętam, czy mieliśmy skarpetki.Wtedy od wczesnej wiosny do jesieni chodziliśmy boso, na zimę mieliśmy wełniane skarpetki a biedniejsi zakładali omuce.Uroczystość duża jak na nasze doświadczenia i wspomnienia. Trudno było wytrzymać duszność w czasie mszy świętej przy tak dużej ilości dzieci z dwunastu okolicznych wsi.Co do grzechów wyznawanych przy spowiedzi mieliśmy mętlik w głowie.Przez pewien czas kontrolowaliśmy je bez przerwy, a najgorszy był moment przyjmowania komunikantów.Należało bardzo uwa żać, aby dokładnie przyjąć, nie pozwolić, aby to święte ciało wypadło z ust.Podchodząc bliżej ołtarza,myśleliśmy tylko o tym, żeby nie skompromitować się,nie pomylić, nie popełnić błędu.Na całe szczęście nic szokującego się nie wydarzyło.Po uroczystej mszy komunijnej zostaliśmy zaproszeni do ogrodu proboszcza,gdzie rozstawione były stoły a przy nich ławy.Poczęstowano nas śniadaniem.Pachnie mi do tej pory rozlewane do garnuszków wspaniałe kakao, którym popijaliśmy dużą, świeżą bułką posmarowaną masłem.Było to dla nas nowością i najlepszym smakołykiem, czego nie mieliśmy w domach.Po śniadaniu pojawił się fotograf i zrobił nam zdjęcie, które przechowuję do dzisiejszego dnia.Są na nim koledzy - Kowalczyk Eugeniusz, Pęciak Jan,Troczyński Janek,Perczak Eugeniusz,Dubiński Jerzy......Zdjęcia przechowuję w albumie do dzisiejszego dnia. Po tak sytym śniadaniu wyruszyliśmy z powrotem do swojej wioski.Kolega z przysiółka Pieńki Jan Kędzia zaprosił nas do siebie na wiśnie szklanki. Miło wracało się do domu miedzami, obserwując przyrodę i wystraszone zające, słuchając śpiewu skowronków.

ZBIERANIE STONKI ZIEMNIACZANEJ.....W latach powojennych modne były obowiązkowe czyny społeczne pod różnymi hasłami. " Cały naród buduje swoją stolicę ", " Młodzież sadzi drzewka przy wiejskich drogach ", " Dziewczęta na traktory " i wreszcie " Obronimy nasze pola przed stonką ziemniaczaną " ! Akcją niszczenia stonki ziemniaczanej kierowali pracownicy Gromadzkiej Rady Narodowej, sołtys oraz przedstawiciele organizacji młodzieżowej  " Służba Polsce " , później ZMP czyli Związek Młodzieży Polskiej.Karykatury amerykańskiego imperialisty, który był winowajcą istnienia stonki w Polsce, wisiały w miejscach publicznych. Rozwieszono również plakaty ilustrujące wygląd stonki.Pamiętam że zbieranie stonki odbywało się pod koniec czerwca i na początku lipca, kiedy kwitły kartofle. Były one, oprócz żyta podstawą żywienia trzody i ludności wiejskiej. Zbieranie stonki było zorganizowana akcją. Dzień wcześniej, przeważnie wieczorem ludzie gromadzili się po usłyszeniu dzwonu w szkole lub remizie strażackiej.Na zbiórkę stonkową musieli stawić się wszyscy bezrolni ze wsi,niepracujący, dzieci i młodzież szkolna. Zebranie prowadziła komendantka Olejnik ze Służby Polsce, ubrana w mundur.Zostaliśmy podzieleni na brygady. Wtedy usłyszałem to nowe słowo pierwszy raz. Brygadę stanowiła grupa wiekowo różna od dzieci do starszych ludzi.Starsi pilnowaliby by stonkę zebrano starannie i nie deptano młodych krzaków kartofli.Na informacyjnym zebraniu należało dokładnie wysłuchać instrukcji przekazywanych przez komendantkę SP, która później odpytywała młodzież, o której godzinie zaczyna się akcja , do czego zbiera się stonkę, a po zbiórce sprawozdanie z wykonanej pracy. Trzeba było zapamiętać nazwisko członków brygady i pola , na których miała być zebrana stonka.Zapamiętałem też nazwiska osób z którymi współzawodniczyłem w zbieraniu stonki na polu ziemniaczanym przy pajęczańskiej drodze.Byli to - Borowczyk Maria z 8 letnią wnuczką, Nastka Ignasiak  - Kamyk, Ignasiak Helena ,Szewczyk Leopold, Włodarczyk Stanisław,Włodarczyk Leopold,Szewczyk Apolonia,Szewczyk Zenobia,Kuźniak Stanisław,Kuźniak Adelajda, Ścigała Honorata, Perczak Eugeniusz, Mielczarek Henryka. Dwa razy w czasie wakacji uczestniczyłem w akcji stonkowej , razem z moimi kolegami z tej samej klasy szkoły podstawowej.Starsi popędzali dzieci do szybszego zbierania a przedstawiciel organizacji młodzieżowej i sołtys pan Ignasiak szli za nami i kontrolowali rajki i krzaki , czy są dokładnie oczyszczone. Jeśli znaleźli żywego owada, to głośno krzyczeli na osobę , która niedokładnie zbierała w swoim rzędzie.

 

GARNEK.PL    YOUTUBE    FACEBOOK.M    SAMO ŻYCIE    SLAJDZIK

 


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Jeszcze raz przez życie - wspomnienia - I znowu w domu - cześć II - Eugeniusz Perczak

czwartek, 10 października 2013 22:44

 

img5654i.jpg

 

Panna młoda i goście weselni. (odcinek 6 ).

Panna młoda to Marta, pierwsza , najstarsza w kolejności córka wujka Ludwika.Dziewczyna pięknej urody z ciemnymi lokami , jasnym licu , bez śladu opalenizny.O tym weselu i gościach opowiadał mój tata po powrocie do domu.Bez przerwy wymieniał i opisywał jakiś fragment oraz osobę.Marta jako pierwsza z naszej rodziny znalazła się w Krakowie po wojnie w 1946 roku.Pracę otrzymała w kuchni sióstr zakonnych Szarytek, które zajmowały solidny dom wybudowany przez członków Stowarzyszenia im.Świętego Wincentego a Paulo.Dom duży, zbudowany przed wojną z pięknej cegły,zaprojektowany przez najlepszych architektów.W budynku tym mieścił się Teatr Rapsodyczny, scena i całe zaplecze :magazyn kostiumów, garderoby i szatnia.Suteryny w tym budynku zajmowali pracownicy kuchni i obsługa.Marta przyjechała na swoje wesele do domu rodziców z siostrą Milą i jej narzeczonym Antkiem oraz dwiema koleżankami z pracy u sióstr zakonnych i z teatru.Wiejscy uczestnicy wesela, szczególnie chłopcy, z ciekawością podpatrywali przyjezdnych krakowskich gości.Druhenki były rozczarowane tylko jednym krakowskim drużbą i to jeszcze zajętym przez Milę.Drużba Antek Wróblewski - krakus, był przystojnym młodzieńcem z bujną jasnoblond czupryną, modnie ubranym nawet w krawacie.Wtedy na wsi było to rzadkim zjawiskiem.Ślub odbył się w nowo wybudowanym kościele parafialnym pod wezwaniem św.Antoniego, bez organów i przy prowizorycznym ołtarzu.Pan młody, Józef Głowacki, rolnik ze Strzelec Wielkich już wtedy sprawował funkcję kościelnego, kierownika budowy kościoła i grabarza, a więc był prawą ręką nowego proboszcza.Ludzi,gości nie było za wiele.Oprócz rodziców Marty,Perczaków i najbliższej rodziny z Wistki, przyjechała siostra Marty z mężem Jankiem Niekosińskim i z dziećmi.Obecna też była w komplecie rodzina Mielczarków ze strony matki Marty,rodzina Józka Głowackiego i jego rodzeństwo.Po ślubie para młodych ze starostami i drużbami pojechali wystrojonym wozem do domu biesiadnego,znajdującego się w znacznej odległości od kościoła, do domu rodziców Marty.Pozostali szli piechotą przez łąki, przekraczając przez mostek na rzece Bisia,dopływie Neru.Dom weselny stał na górce, nad łąkami, otoczony szpalerem topoli.Na jednym trawiastym placu znajdowały się dwa budynki. Z jednej strony zabudowania stryjka Ludwika i stryjenki Tekli, Agnieszki a z drugiej Mielczarków, siostry stryjenki Tekli.Po latach, w czasie rozmów z ojcem w Ożegowie poruszaliśmy jeszcze długo tematy weselne i rodzinne.Intrygowało mnie to, co jest rzadko spotykane, że na jednym placu były postawione zabudowania mieszkalne i gospodarcze dwóch sióstr, bez ogrodzenia, bez płotu.widocznie była to bardzo zgodnie żyjąca ze sobą rodzina.W domu panny młodej postawiono stoły i ławy dla gości powoli wracających z kościoła.Przy wejściu stała orkiestra, która witała muzyką weselnych gości: wiejska kapela składająca się ze skrzypiec, harmonii i bębna.Tańczono na deskach zbitych i ustawionych na trawiastym podwórku,bo dzień był ciepły.Obok stały ławki dla odpoczynku miedzy tańcami, przystrojone gałązkami brzozy.Na weselnym obiedzie, który był bardzo skromny podano ziemniaki z kapustą i grochem oraz zupę jagodową z domowymi, ręcznie wyrabianymi kluseczkami.Tylko świeżo upieczonego chleba można się było najeść do syta.

Dom weselny ....Dom weselny na pagórku

Między wysokimi topolami , pobielony białymi kolorami.

Wygląda paradnie udekorowany, kolorowymi papierowymi łańcuchami do przyjęcia gości przygotowany.

Orkiestra weselna w pełnym składzie, nośna

Instrumenty klawiszowe, dęte harmonia, trąbka, bęben

Tak już jest przyjęte że weselna musi być głośna Pannę młodą w białej sukni Z zielonym wianuszkiem na głowie prowadzą do ślubu, Dwie druhenki młode Welon zakrywał jej urodę.

Na progu weselnego domu starosta ze starościną podtrzymują pana młodego pięknie wystrojonego w swoją wybrankę wpatrzonego.

Wśród gości wielkie poruszenie stanęli obok siebie młodzi

Rodzice przygotowują błogosławienie na czołach znak krzyża skreślają

Święconą wodą polewają , od strony orkiestry płyną tony " Serdeczna matko opiekunko ludzi miej w opiece zawsze młodą parę.Niech się w życiu mocno nie utrudzi.

Cztery kolorowo wystrojone wozy skrzynie wyplatane z wikliny, piękne, świeże pachnące rzeką, trawą w zwartym szeregu się ustawiają - na gości weselnych czekają.

Z tym weselem wiąże się wiele zmian, które nastąpiły w moim życiu i przyniosły mi szczęście.Na tym weselu wielką atrakcją byli goście z Krakowa.W czasie przerwy podczas weselnej zabawy dzieci otoczyły Antka wróblewskiego, który ciekawie opowiadał o Krakowie.Dla mnie chłopca z głuchej wsi było to wielkie przeżycie,mimo że podczas powojennej tułaczki do domu przemierzyłem z rodzicami wiele miast. Opowieści Antka rozbudziły chłopięcą wyobraźnię. Te " moje " miasta widziałem zbombardowane w gruzach, bez mostów, a ten Kraków Antka miał Smoka, zamek Wawel,duży rynek i rzekę Wisłę. Nie był zbombardowany i to mnie podniecało!

- Czy ja mogę do ciebie kiedy przyjechać - zapytałem Antka.Od razu udzielił pozytywnej odpowiedzi.

- Oczywiście, przyjedź z ojcem do Krakowa albo zabierzemy cię z Milą po weselu, przyjedziemy po ciebie do Ożegowa.

Sytuacja przerosła moją wyobraźnię a Kraków śnił mi się po nocach. Kiedy wreszcie pojedziemy? Chociaż jeszcze mało realne, takie zaproszenie postawiło przede mną szansę na nową drogę życia.Męczyłem ojca, a mama szyła coś tam dla mnie do ubioru.......c.d.n.

 

 

GARNEK.PL    YOUTUBE    FACEBOOK.M    SAMO ŻYCIE    SLAJDZIK


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jeszcze raz przez życie - wspomnienia - I znowu w domu - część II - Eugeniusz Perczak - o

niedziela, 21 kwietnia 2013 23:40

Zawilce dzisiaj znalezione w lesie ........................

W Strzelcach Wielkich Nasze wesele - spokojne.Do mnie,będącego wówczas małym chłopcem te wieści nie dotarły. Być może rodzice świadomie chronili mnie przed opowiadaniem o takich wydarzeniach. Zachowałem w pamięci inne wiejskie wesele w rodzinie Perczaków,którą najpierw przedstawię.Po wojnie pierwsze większe rodzinne spotkanie miało miejsce w miejscowości Strzelce Wielkie sąsiadującej z Wistką, rodzinną wsią mojego ojca. Niedaleko położona jest Brzeźnica, miejsce urodzenia królewskiego kronikarza Jana Długosza. W Strzelcach Wielkich osiadł starszy brat mojego ojca Ludwik, a w Brzeźnicy średni brat, który zginął w czasie wojny.O tym moim nieznanym wujku niewiele wiem, nie przekazano mi o nim żadnych danych, kiedy i jak zginął, nie znam nawet imienia. Wujek Ludwig poślubił Teklę Mielczarek, z którą miał pięcioro dzieci - cztery córki - Helenę, Martę, Emilię i Marię oraz syna Stanisława. W domu rodzinnym Perczaków w Wistce, na ojcowiźnie pozostała ciotka Marysia z sześciorgiem dzieci i niewidomą od urodzenia siostrą Nastką. Ciocia była piękną blondynką, którą spotkałem dwa razy w życiu, po powrocie z wysiedlenia.Mężem cioci Marysi był był Stanisław Durajczyk, który każdego roku na wiosnę i lato wyjeżdżał do Francji za pracą. Tam też zastał go wybuch drugiej wojny światowej, a po jej zakończeniu nie wrócił, ożenił się z Francuzką i zamieszkał w Paryżu. Dziadkowie pomarli, ciotka Marysia została sama na gospodarstwie z piątką dzieci. Najstarszy syn Antoni wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec też nie wrócił do domu.W Hamburgu poznał Niemkę, którą poślubił i zerwał wszelkie kontakty z rodziną. Wojenne losy i straty....Rodzina mojego ojca wywodzi się z powiatu radomskiego, tam też większość po wojnie pozostała.Tylko ojciec przebywając na saksach, gdzie poznał Jadwigę, moją matkę, nie wrócił w rodzinne strony, bo ożenił się i przeniósł do Ożegowa.Stęskniony był po wojnie za swoim rodzeństwem, dlatego tak bardzo cieszył się z zaproszenia na ślub Marty, córki brata Ludwika.Mama nie mogła tam pojechać z powodu babci, której nie mogła zostawić samej. Ja bardzo się cieszyłem z tej podróży i nie bałem się tak dalekiej, 3o kilometrowej pierwszej wędrówki. Była bieda, nie mieliśmy konia i bryczki ani piniędzy na podroż pociągiem w obie strony. Po latach wesele mojej kuzynki utrwaliłem tym oto wierszem.......

Jak na tradycje rodowe przystało na wesela do drugiego pokolenia

Siostry, braci oraz kuzynów, stryjków się spraszało.

Jedni piechotą podążali inni pełnymi wozami jechali

A że w naszym biednym rodzie koni było nie za wiele

Myśleć trzeba było o chodzie aby dostać się na wesele.

Na horyzoncie blaski czerwone między ciemnością się pojawiły

Dzieci były budzone do wstawania do weselnego ubierania.

W domach pozostali staruszkowie do stróżowania, oprzątania dobytku pilnowania

Połowa kuli słońca się pokazała matka do zgrzebnych kubków świeże mleko nalewała - z bochenka chleba pachnącą kromkę chleba odkrawała.

Jeszcze w zimnej rosie umyć nogi aby lepiej przygotować się do drogi

Twardym gościncem, wąskimi ścieżkami pójdziemy bosymi nogami.

 

 

 

GARNEK.PL        YOUTUBE        FACEBOOK.M        SAMO ŻYCIE         SLAJDZIK

 

 


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Jeszcze raz przez życie - wspomnienia - I znowu w domu - część II - Eugeniusz Perczak - odcinek 4.

wtorek, 12 lutego 2013 0:04

 

 
Camera
Canon EOS 450D
Exposure
1/100s
ISO
400



 KRWAWE WESELE - Opowieść Zenka.

Przetoczyły się fronty wojenne na Wschód i na Zachód , skończyła się wojna światowa , nazwana później drugą.W Jałcie podpisano układy pokojowe, które nie zapewniały jednak wewnętrznego spokoju w kraju. Z niewoli , obozów , wysiedleń większość ożegowiaków wróciło już do swoich domów. Najpóźniej powrócili z tułaczki ci, co byli daleko , we Francji , Anglii, Szkocji i z Włoch z armii Sikorskiego i Maczka .Rozpoczęła się cicha wojna polsko - polska. Oto jedna z opowieści , które dopiero w 2008 roku przekazał mi  starszy kolega obozowy. Niektóre z tej strasznej historii pamiętam również ja. Był już rok 1946. Opowiadano , że jacyś bandyci chodzą nocami po oddalonych od centrum wsi przysiółkach i napadają na ludzi, proszą o jedzenie i nocleg w stodole. Straszą, że jeśli się ich nie posłucha, a co gorsza zgłosi sołtysowi lub na posterunek milicji to rozstrzelany.W wielkiej tajemnicy ludzie przekazywali sobie te wieści , byli czujni.Dni były spokojne, ale niepokój mogła budzić nieobecność w szkole większej liczby dzieci, mieszkających w domach położonych blisko lasów z przysiółków Bieńki,Lędówka,Ługi oraz z wioski Ignaców, Sadowiec i Mokre. Zdarzenie mogło mieć miejsce wiosną 1946 roku. Do Ignacowi przyjechał na urlop młody podporucznik Edward Kuśmierek , dobry przyjaciel Zenka.Rozdzieliła ich wojna , ale po powrocie Zenka z niewoli spotykali się często i długo rozmawiali o swoich przeżyciach. Razem planowali nauczyć się zawodu rzeźnika. Edek pierwszy zaczął praktykować, jeszcze w czasie wojny, u rzeźnika Kucharskiego w Siemkowicach. Był w mundurze, a Zenek po cichu mu go zazdrościł i układał sobieplany na przyszłość, może też związane z mundurem ?

- Zenek, masz już na oku jakąś pracę, zapytał kiedyś Edek,przecież z tego kawałka suchego pola nie wyżyjesz!

- Jeszcze nie zdążyłem się rozejrzeć, odparł Zenek.

- Mam Zenku robotę dla ciebie od zaraz.

- Ty żartujesz, jeszcze nie zdążyłem sobie łóżka obić deskami.

- Zenek, ja mam szczęście, że cię spotkałem. Zapraszam cię na moje wesele. Pojutrze żenię się ze starszą córką Starczyków.Muszę się spieszyć, bo za trzy dni mam obowiązek stawić się w jednostce. Przed weselem jeszcze tyle robotyzostało. Wieczorem z ojcem i Edkiem Ścigałą musimy zrobić świniobicie, a później zabrać się za wyroby - kaszanka, salceson, pasztetówkę (leberkę)i kiełbasy. Ty mi Zenku z nieba spadłeś, przecież ty już od dziecka pomagałeś przy biciu świń i wyrobach wujkowi Edkowi Ścigale. Mam do ciebie prośbę - przywieź mi po świniobiciu z Ignacowa do Ożegowa wątroby z dwóch świń i inne cześci potrzebne do wyrobów. Będziemy mogli od wczesnego rana razem z wujkiem Edkiem pracować przy wyrobach. Zenka zaskoczyła ta rozmowa i prośba, ale propozycję pomocy przy wyrobach wędliniarskich przyjął. Pomoże koledze, może coś przekąsi i nareszcie zajmnie się pracą, może na dłużej? Mężczyźni od świtu zajęli się pracą w dużej stodole. Na klepisku ustawione były duże stoły, ogromne pnie do rąbania mięsa, siekiery i duże noże. Obok stały duże garnki do gotowania wędlin i miednice na krew do kaszanki. Za stodołą stał duży parnik - rodzaj pieca do wędzenia kiełbasy. Z domu dobiegały głośne rozmowy, czasem śmiech i przyśpiewki kobiet. Piekły chleby, ciasta i choć zmęczone, były zadowolone z dobrze wykonanej pracy. W krótkich przerwach na papierosa Edek z Zenkiem dzielili się różnymi wieściami wojennymi, planami na przyszłość i marzeniami. Kiedy kucharki zawołały Edka do pomocy w kuchni, żeby pomógł zdjąć z pieca wysoki i ciężki garnek , zza stodoły od strony domu sąsiada Kiedosa wyskoczyło kilku mężczyzn.Wdarli się do domu weselnego, psując panujący tam pogodny przedweselny nastrój. Każdy z nich miał karabin gotowy do strzału.Obcy podbiegli do Edka, wykręcili mu ręce i odebrali schowany w kieszeni pistolet, pozostałych srerroryzowali krzykiem i żądaniem, by położyli się na podłodze nieruchomo, bo inaczej będą strzelać. Wystraszeni długo leżeli w oczekiwaniu na to , co nastąpi.Kilka obcych przeszukało dom od piwnicy po strych i obejście. Inni skrępowanego Edka wyprowadzili z domu i kazali mu iść w stronę brzezinek, nieielkiego lasku. Świadkowie tego, co się poźniej wydarzyło było kilku wracających z pól rolników. Niezauważeni wracali od strony Karczówek, Ignacowa, Dąbrowy i Smugi. Widzieli jak młody porucznik Edek był prowadzony przez grupę oprawców przez pola do zagajnika. Wydarzenie to obserwował rownież Józef Kiedos, który miał szczęście, bo poszedł na strych po ziarno dla koni i zdążył się schować.Kiedy usłyszał oddalające się kroki, przysunął się bliżej desek okalających strych i przez szparę obserwował grupę ludzi idących z .....
.. Potem rozległ się strzał w zagajniku znajdującym się około półtora kilometra od domu. Pracujący w polu chłopi
pobiegli w kierunku, skąd dobiegał strzał i zobaczyli napastników oddalających się w stronę lasu do Siemkowic i Chorzewa. Nadbiegli też uczestnicy weselnych przygotowań. Z daleka zobaczyli leżącą postać, a gdy się zbliżyli, zobaczyli w kałuży krwi młodego Kuśmierka.  Ktoś pobiegł do komisariatu milicji i po pewnym czasie na rowerach i motocyklach przyjechali przedstawiciele władzy , razem z wojskowymi. rozpoczęła się pogoń za uciekającymi, którzy przez zaskoczenie zyskali na czasie i właściwie nie było szans na ich złapanie. Wszyscy byli w szoku , szczegolnie weselnicy, którzy próbowali ocucić z omdlenia pannę młodą.

 

 GARNEK.PL            YOUTUBE          FACEBOOK.M          SAMO ŻYCIE           SLAJDZIK

 


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 2 września 2014

Licznik odwiedzin:  2 378 542  

Czas ucieka dzień po dniu

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O moim bloogu

Wszystko w jednym miejscu - nie oczom dla krytyki lecz sercu dla wspomnień.

O mnie

Starsza .......
Maria Wacławek
mariaokmar@wp.pl
Skype: MariaOkmar
gg: 6673264
    Orzesze
Mój foto blog o mojej miejscowości oraz okolicy i nie tylko o niej. Uwielbiam poznawać nowe miejsca na Ziemi, nowych ludzi, zwierzęta,rośliny i kocham kwiaty - potrafię cieszyć się każda chwilą swojego życia. To blog o moich wycieczkach , wyjazdach , spotkaniach o codziennym niezbyt ciekawym życiu a zdjęcia po prostu z życia wzięte i są mojego autorstwa . Bliższy jest Świat memu światu przy pomocy migawki aparatu. Pół wieku minęło i jeszcze troszkę, kocham moich wnuków - no i małą wnusie. Artystka Ciebie kocham też chociaż jesteś tak daleko od domu.

***************************************** ************************** Blog DKF Orzesze ************************************** ************************************** PustaMiska - akcja charytatywna ***************************************** free counters
Free counters
Facebook
Darmowe liczniki

Ulubione strony

Albumy blogowe .

BLOGI ROKU

Blogi które odwiedzam

Fotografia

Muzyka

Przepisy - kuchnia

Turystyka

Ulubione strony

Zaglądam czasami

Zamki...

***************************************** Radio ***************************************** TYLKO NAJLEPSZE BLOGI *****************************************
***************************************** ***************************************** Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne,co się własną upajają wonią: Przed żywszym blaskiem jeszcze w cień się chronią i wierzą jeszcze w swe trwanie niezmienne.Po nich,ach!inne stubarwne, płomienie,znów zakwitają i za słońcem gonią:Wiedzą, że zwiędną, więc czasu nie trwonią i gaszą tylko pragnienia codzienne. ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Wołaj aż ktoś usłyszy ...Wołaj na przekór ciszy...Wołaj w świat skuty mrokiem, aż się otworzą źrenice okien...Wołaj, zaufaj sobie ...Wołaj, aż ktoś odpowie...Wołaj do śpiących ludzi, aż między nimi człowieka zbudzisz... ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Ile razem dróg przebytych ile ścieżek przedeptanych ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami.Ile listków, ile rozstań ciężkich godzin w miastach wielu i znów upór, żeby powstać i znów iść i dojść do celu.Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień , wspólnych dążeń ile chlebów rozkrajanych pocałunków ? schodków ? książek ? oczy twe jak piękne świece a w sercu źródło promienia więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia .U twych ramion płaszcz powisa krzykliwy, z leśnego ptactwa długi przez cały korytarz przez podwórze , aż gdzie gwiazda Wenus a tyś lot i górność chmur blask wody i kamienia chciałbym oczu twoich chmurność ocalić od zapomnienia . ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Miej nadzieję ona pomaga W niej jest siła i odwaga W niej jest szczęście czar radości Jeśli chcesz u Ciebie zagości Z nią łatwiej żyć Myśl pełną wspomnień szybciej zmyć Bo ona wypełnia drogę marzeń Ludzkich pragnień i wszystkich zdarzeń I jak chcesz zostanie już z Tobą Będzie Twych myśli drugą połową ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Przepis na miłość jest bardzo prosty: dwie łyżki dobroci, szczypta zrozumienia, trzy garście słodyczy. Można dodać jeszcze: kilka promieni słońca, parę łez szczęścia, spokój domowy i śmiech dzieci.. Zmieszać to wszystko, w jedną wielką bryłę, która pomoże nam przetrwać wszystkie życiowe burze... ***************************************** ***************************************** Gdy słońce ześle na ziemię swój blask znów myśli me płyną od nieba do gwiazd gdy barwne kwiaty się chylą do rąk podnoszę do góry wzrok Tam w niebie wysokim jest dobro i zło podziwiam obłoki nim padnie z nich grom i szukam daremnie słów, które wziął wiatr i czego mi jeszcze brak Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca gdy dzień nie dzieli a noc nas łączy troszeczkę ziemi, troszeczkę serca tego pragniemy by piękniej żyć Troszeczkę ziemi, troszeczkę nieba bo chmur i cieni nam już nie trzeba Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca trochę nadziei i więcej nic. ***************************************** ***************************************** Czas ucieka niczym przelewająca się przez ręce woda. Tyle chcemy zrobić, a czasu tak mało. Dlatego kochamy, nienawidzimy, Kłócimy się, godzimy Bo wiemy, że ten dzisiejszy dzień Może być tym ostatnim. Ciągle powtarzamy sobie słowa: "Carpe diem" - żyj chwilą, chwytaj dzień. Więc staramy się go łapać, Ale nie zawsze nam to wychodzi. Po kilku nieudanych próbach Rezygnujemy z dalszych. Boimy się kolejnego zawodu, Nie chcemy cierpieć, płakać. Jednak, mimo wszystko, ryzykujemy jeszcze raz... I udaje się! Złapaliśmy kolejny dzień. Dzięki temu jesteśmy szczęśliwi i wiemy, że nasze życie dzięki temu jest Jaśniejsze, piękniejsze, po prostu nasze! ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy... ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Wiersze.bej.pl *****************************************

www.garnek.pl/starsza

***************************************** ***************************************** Wycinanka ze snów Ze złotej bibułki mój świat , codziennie jak dziecko wycinam Obłoki rozwiane na wiatr, dym z komina i płotek i sad Ten świat spod dziecinnych nożyczek owiany przez zapach i blask Pełen róż ,których już nie policzę , szczęśliwy świat i czas Co dzień ,co noc gdy smutek oczy ćmi Ze strzępków barwnych wycinam własne sny Ze złotej bibułki mój świat, nieważny, niezbędny jak kwiat Świat bez trosk dobry los, małe szczęście ta wycinanka snów Co dzień ,co noc... ....ta wycinanka snów. /S.Przybylska/ ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Dodaj do Kciuk.pl ***************************************** www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza ***************************************** Polecam 990px.pl *****************************************

Szukaj a może znajdziesz

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 2378542
Wpisy
  • liczba: 1516
  • komentarze: 7624
Galerie
  • liczba zdjęć: 256
  • komentarze: 113
Punkty konkursowe: 2799
Bloog istnieje od: 3077 dni

Miło mi będzie jak tu znowu wrócisz

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Horoskop

Baran

Dzisiaj być może dojdziesz do wniosku, że potrzebujesz odpoczynku i wyciszenia. Może warto wybrać się w ulubione miejsca, odwiedzić je, może napisać list z dobrymi życzeniami. Zastanów się nad tym i spędź ten czas aktywnie, ale bez zobowiązań.

więcej na horoskop.wp.pl

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl

Lubisz , daj plusa