Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 566 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zostaw po sobie ślad.....będzie mi miło. “Fotografując staraj się pokazać to czego bez ciebie, nikt by nie zobaczył.” - Robert Bresson

Zdjęcia w galeriach.


Wiosenne kwiaty.......z mojego ogrodu.

sobota, 27 kwietnia 2013 23:44

DSC04755.JPG

 

DSC04740.JPG

 

 Gdyby nie moja znajoma która w godzinach popołudniowych przyjechała do mnie na rowerze na kawkę wpisu tego by z pewnością nie było a to z tego powodu bo nie było zdjęć. Nawet nie miałam ochoty ich robić bo ostatnio ciągle prześladuje mnie pech.....ostatnie zdjęcia ze spotkania podróżniczego o Bengalu przez przypadek skasowałam z karty - zamiast kopiuj było chyba usuń.Nie macie pojęcia ile czasu mi zajęło ich odzyskiwanie .......szukanie programu a gdy się człowiek w dodatku na tym nie zna to jeszcze większy kłopot. Wszystko pięknie elegancko , karta przez ten program pokazała nawet zdjęcia które były robione rok temu. A kiedy zaznaczyłam te które chciałam odzyskać i zrobiłam dalej, oniemiałam z wrażenia - trzeba było podać dane personalne, email , hasło no i zapłacić tylko niecałe 40 euro. W dupę z takim programem  - skasowałam-odinstalowałam no i myślałam że ze złości pęknę.

 

DSC04743.JPG

 

xx.jpg

 

DSC04744.JPG

 

 Ale przypomniałam sobie , że kiedyś ktoś mi mówił o tym , że jak będę potrzebować pomocy w odzyskiwaniu fot to mogę się zgłosić. Nic tylko telefoniada kilka minut rozmowy i wieczorem kiedy znajoma wróciła do domu posłała mi linka z programem i w dodatku z małą instrukcją. Ale tym drugim razem niestety wszystkich zdjęć nie odzyskałam ............za swoje błędy się niestety płaci. Na dodatek program Nero 6 - który miałam do nagrywania zdjęć na płyty i którym posługiwałam się od niepamiętnych czasów przestał działać pod windows 7 bo był przestarzały jakaś aktualizacja go wykluczyła  i znowu wynikł następny problem.

 

DSC04760.JPG

 

Znajomy kiedy ostatnio usuwał mi usterki w kompie pokazywał jak się nagrywa za pomocą przeglądarki Windows 7 , nawet nagrał płytę ale moja pamięć była dobra ale krótka , efektem była zniszczona płyta. Zaczęło się wertowanie programów darmowych i w języku ojczystym, zapisałam taki jeden program na komp, zaznaczyłam przy uruchomieniu polski a kiedy przyszło do nagrania płyty musiałam się grubo zastanawiać co dalej bo nie był po polsku. Oczywiście płyta została nagrana ale po jej odtworzeniu nawet i zdjęcia były nagrane tylko przy każdym dziwna strzałka widniała w dół i by zobaczyć na podglądzie następne zdjęcie trzeba było to poprzednie zamknąć. Odinstalowałam i to dziadostwo i na dzień dzisiejszy nie mam nic. Znajoma mi tylko na F podesłała link do jakiegoś programu do nagrywania z którego ona korzysta ale na razie dałam sobie z tym spokój.

 

DSC04759.JPG


Czy zdarzyło się wam kiedyś kupić towar w sklepie i za niego nie zapłacić bo mnie to przydarzyło się niedawno - kupiłam spodnie i bluzkę a przy kasie  tak się zagadałam ze sprzedawczynią że wyszłam ze sklepu nie zapłaciwszy za zakupiony towar. Może bym nawet o tym nie wiedziała gdybym miała większą gotówkę w portfelu ale zabrałam jadąc do Orzesza tylko 50 zł no i odebrałam pieniądze za wycieczkę , która została odwołana więc miałam razem 120zł. A tu po przyjeździe do domu tyle ile było w portfelu tyle miałam..............ale miałam dane tej pani z F i zaraz po tym jak się wieczorem zorientowałam co zaszło, wysłałam do niej wiadomość. Pani ta po podliczywszy utarg w kasie miała w niej brak pieniędzy  ale nie wiedziała kto nie zapłacił za towar - przecież przewija się przez sklep tyle ludzi. W dzień targowy pojechałam do sklepu i osobiście oddałam dług z przeprosinami - miło mi się zrobiło gdy pani podziękowała mi za uczciwość.

 

 

DSC04784.JPG

 


Orzeczenie z komisji odebrałam ........niestety moją niepełnosprawność na podstawie analizy dokumentów medycznych oraz badania lekarskiego ( ile ważę , ile mam wzrostu, ile pokoi, gdzie mieszkam itd.....) zaliczono do  Umiarkowanego stopnia niepełnosprawności stwierdzając , że stan zdrowia uniemożliwia podjęcie zatrudnienia  więc nici z tych paru zł dodatku bo aby go otrzymać musiałoby widnieć w dokumencie - znaczny stopień......no i chorować bym musiała co najmniej od 21 roku życia jak mnie poinformowała pani w urzędzie. A mój stopień datuje się od kwietnia 2008 roku a gdzie moje poprzednie wszystkie lata choroby - czy lekarze nie wiedzą o tym że trzeba historię przedstawić od samego początku a nie lata ostatnie............bo ja o tym niestety nie pomyślałam. W dodatku pisze - niezdolna do pracy, wymaga - konieczność zaopatrzenia w  środki pomocnicze oraz pomoce techniczne , ułatwiające funkcjonowanie danej osoby, jeszcze jest jeden punkt wymaga - ale przepisywanie go by było za długie......to ich chyba stała reguła. Odwołanie tu chyba nic nie da ale go złożę ze szczegółowym opisem.

 

DSC04734.JPG

 

DSC04745.JPG

 

DSC04735.JPG

 

 Całą tą decyzję zabrałam ostatnio do lekarza i pytam się pani doktor co to wszystko oznacza bo był tam taki dziwny symbol - padła odpowiedź ja się na tym nie znam musi iść pani do ZUS-u i zaraz temat został zmieniony na lekarstwo , które mi się ponoć wedle moich wyników spirometrii nie należy - jeszcze padło słowo , że nie ma zamiaru za mnie oddawać pieniędzy w razie kontroli. Pani doktor zaczęła szukać w poprzednich miesiącach i znalazła 36 % wydajności ale teraz się pani nie należy bo ma pani 58 % na dzień dzisiejszy mówi spoglądając na wyniki ja tylko   do 50 % mogę to lekarstwo na R wypisywać ........no i wynik spadł o 4 % niżej niż poprzednio...............musiała pani za mało dmuchać w tamtym czasie mówi do mnie. Szlak człowieka może trafić na miejscu przy takiej gadce. Wie pani doktor , że mnie to lekarstwo odpowiada ale bez zniżki jest strasznie drogo może idzie go zastąpić czymś innym. Zaczęła pisać coś w kartotece potem wypisywać receptę i na tym był koniec wizyty raptem 7 minut a czekania na wizytę  ponad dwa miesiące, usłyszałam jeszcze to wszystko - do widzenia i zaczęła wołać następny numerek. Tak działa nasza służba zdrowia.

 

page.jpg

 

Po wyjściu z gabinetu zerknęłam na receptę i tym razem lek był jeszcze zapisany ze zniżką , co z tego , że człowiek lekarstwa zażywa regularnie w dodatku jak często dusi nawet z nadmiarem dziennym jak coraz to gorzej się czuje i każdy nawet najmniejszy wysiłek kończy się dusznością i wziewami doustnymi - siedzieć i nic nie robić to recepta na moje zdrowie -  kiedyś mnie udusi i będzie marny koniec. Dzisiaj pojechałam tylko na rowerze po kwiaty i dojechać do domu nie mogłam a od samej rzeczki pod górkę rower musiałam prowadzić. Jak siedzę nic nie robię chodzę powolutku to wszystko jest okej ...............nawet lekarstwa są niepotrzebne ale ileż można siedzieć całymi dniami , latami.....no dosyć tego ciągłego marudzenia ale przeraża mnie myśl że za niedługo nawet kwiatom zdjęć nie będę  w stanie zrobić bo mam wielki problem ze schylaniem a wiecie przecież że kocham kwiaty i lubię je utrwalać......nawet przeprosiłam się z moim starym aparatem bo jest o wiele lżejszy.

 

DSC04773.JPG

 

DSC04741.JPG

 

 

GARNEK.PL        YOUTUBE        FACEBOOK.M        SAMO ŻYCIE         SLAJDZIK

 


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Jeszcze raz przez życie - wspomnienia - I znowu w domu - część II - Eugeniusz Perczak - o

niedziela, 21 kwietnia 2013 23:40

Zawilce dzisiaj znalezione w lesie ........................

W Strzelcach Wielkich Nasze wesele - spokojne.Do mnie,będącego wówczas małym chłopcem te wieści nie dotarły. Być może rodzice świadomie chronili mnie przed opowiadaniem o takich wydarzeniach. Zachowałem w pamięci inne wiejskie wesele w rodzinie Perczaków,którą najpierw przedstawię.Po wojnie pierwsze większe rodzinne spotkanie miało miejsce w miejscowości Strzelce Wielkie sąsiadującej z Wistką, rodzinną wsią mojego ojca. Niedaleko położona jest Brzeźnica, miejsce urodzenia królewskiego kronikarza Jana Długosza. W Strzelcach Wielkich osiadł starszy brat mojego ojca Ludwik, a w Brzeźnicy średni brat, który zginął w czasie wojny.O tym moim nieznanym wujku niewiele wiem, nie przekazano mi o nim żadnych danych, kiedy i jak zginął, nie znam nawet imienia. Wujek Ludwig poślubił Teklę Mielczarek, z którą miał pięcioro dzieci - cztery córki - Helenę, Martę, Emilię i Marię oraz syna Stanisława. W domu rodzinnym Perczaków w Wistce, na ojcowiźnie pozostała ciotka Marysia z sześciorgiem dzieci i niewidomą od urodzenia siostrą Nastką. Ciocia była piękną blondynką, którą spotkałem dwa razy w życiu, po powrocie z wysiedlenia.Mężem cioci Marysi był był Stanisław Durajczyk, który każdego roku na wiosnę i lato wyjeżdżał do Francji za pracą. Tam też zastał go wybuch drugiej wojny światowej, a po jej zakończeniu nie wrócił, ożenił się z Francuzką i zamieszkał w Paryżu. Dziadkowie pomarli, ciotka Marysia została sama na gospodarstwie z piątką dzieci. Najstarszy syn Antoni wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec też nie wrócił do domu.W Hamburgu poznał Niemkę, którą poślubił i zerwał wszelkie kontakty z rodziną. Wojenne losy i straty....Rodzina mojego ojca wywodzi się z powiatu radomskiego, tam też większość po wojnie pozostała.Tylko ojciec przebywając na saksach, gdzie poznał Jadwigę, moją matkę, nie wrócił w rodzinne strony, bo ożenił się i przeniósł do Ożegowa.Stęskniony był po wojnie za swoim rodzeństwem, dlatego tak bardzo cieszył się z zaproszenia na ślub Marty, córki brata Ludwika.Mama nie mogła tam pojechać z powodu babci, której nie mogła zostawić samej. Ja bardzo się cieszyłem z tej podróży i nie bałem się tak dalekiej, 3o kilometrowej pierwszej wędrówki. Była bieda, nie mieliśmy konia i bryczki ani piniędzy na podroż pociągiem w obie strony. Po latach wesele mojej kuzynki utrwaliłem tym oto wierszem.......

Jak na tradycje rodowe przystało na wesela do drugiego pokolenia

Siostry, braci oraz kuzynów, stryjków się spraszało.

Jedni piechotą podążali inni pełnymi wozami jechali

A że w naszym biednym rodzie koni było nie za wiele

Myśleć trzeba było o chodzie aby dostać się na wesele.

Na horyzoncie blaski czerwone między ciemnością się pojawiły

Dzieci były budzone do wstawania do weselnego ubierania.

W domach pozostali staruszkowie do stróżowania, oprzątania dobytku pilnowania

Połowa kuli słońca się pokazała matka do zgrzebnych kubków świeże mleko nalewała - z bochenka chleba pachnącą kromkę chleba odkrawała.

Jeszcze w zimnej rosie umyć nogi aby lepiej przygotować się do drogi

Twardym gościncem, wąskimi ścieżkami pójdziemy bosymi nogami.

 

 

 

GARNEK.PL        YOUTUBE        FACEBOOK.M        SAMO ŻYCIE         SLAJDZIK

 

 


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zaczynam wyjazdy rowerowe....................przecież nareszcie mamy wiosnę.

czwartek, 18 kwietnia 2013 23:21

 

 

Pierwszy raz wyruszyłam rowerem w tym roku do Orzesza w środę po południu na spotkanie podróżnicze o Bengalu - relacja z tego spotkania będzie za niedługo na blogu. Po wiosennym przeglądzie roweru przez siwego , a było i smarowanie , naciągnięcie łańcucha i jeszcze parę drobnych dokręceń - trzeba było go wypróbować . W czwartek to znaczy wczoraj wraz z moją koleżanką wyruszyliśmy po okolicy wyprostować kości i zobaczyć co w trawie piszczy. Tu na tym rozwidleniu niedaleko przejazdu kolejowego i pod samym nosem Pogotowia Energetycznego naczekałam się sporo czasu niż dojechała na umówione miejsce.

 

 

 Mały odcinek przejechaliśmy i z głównej drogi pojechaliśmy do lasu gdzie na małej polanie stoi pomnik upamiętniający poległych bojowników powstań śląskich. Wokół buro i ponuro , dopiero wszystko zaczyna się budzić do życia - było tylko słychać głośny śpiew ptaków , lubię słuchać ich szczebiotanie. Z tyłu za pomnikiem zbiorowisko wyrzuconych i rozrzuconych wiązanek kwiatowych i masę doniczek z ziemią - to wszystko pozostałość po uroczystościach - grunt , że pomnik z przodu jest czysty a to co z tyłu to przecież normal , komu by się chciało zabierać śmieci do domu jak w lesie kiedyś wszystko zgnije lub wiatr rozrzuci a mało kto zagląda do samego tyłu tak jak ja.

 

 

 

 

 
Camera
NIKON D90
Focal Length
75mm
Aperture
f/5.3
Exposure
1/160s
ISO
200

 

 Postanowiliśmy utrwalić kilka cieni - była to dobra zabawa lecz wyszła troszkę nieciekawie bo co można znaleźć w takim miejscu. Ruszyliśmy dalej w stronę naszego kościoła - było widać jadąc z drogi pracujących robotników na dachu pogoda się zrobiła więc i prace ruszyły przy budowie spalonej świątyni. Dalej była jazda lasem w stronę głównej drogi która prowadzi do CPN i tam był odpoczynek przy samym wielkim dębie stojącym przy samej prawie drodze. Ludzie w przejeżdżająch samochodach gapili się na nas jak na dwie ( ........... ) osoby które fotografowały  suche stare drzewo.

 

 

 

 

 Zawsze można znaleźć coś ciekawego w zależności jak się patrzy na dany obiekt który chce się sfotografować ,ja zauważyłam najpierw gwoździe wystające z drzewa a potem maszerujące mrówki. Trzymanie aparatu w górę i szukanie tego miejsca z gwoździami już było dla mnie kłopotliwe a robiłam je tym starym lżejszym aparatem ale był to wysiłek jeszcze nie dla mnie . Jednak czteromiesięczna choroba wyssała ze mnie wszystkie soki i ciężko będzie wrócić do normalności a przecież statywu na wycieczki rowerowe brać ze sobą nie będę.

 



 

 

 

 

 

 Wracaliśmy powrotną drogą  przez las nieopodal gdzie kiedyś mieszkał  " człowiek lasu " - przy mostku gdzie przepływa rzeczka Nacyna zrobiliśmy sobie postój przed wejściem pod małe wzniesienie bo niestety ten odcinek drogi trzeba było przejść pieszo. Tutaj kiedy pakowałam aparat do torby zobaczyłam na jej skraju siedzącego motyla ............udało się chyba cudem zrobić zdjęcie ale troszkę nie ostre bo motyl zdążył odfrunąć i powtórki już nie było. Ale za moment kiedy chciałam uwiecznić jeszcze nasze stojące rowery na mojej prawej ręce usiadł drugi motyl - stałam przez dwie minuty w bezruchu mówiąc do koleżanki ale jej refleks był niezbyt szybki i nawet nie wiem czy coś z tego wyszło.

 

 

 Jak się okazało potem w tym miejscu była plaga takich samych motyli , każdy był podobny do drugiego i fruwały w koło ale mnie udało się jeszcze na samym końcu złapać jednego , który skrzydełka wygrzewał na piasku w słonku. Może gdyby było więcej czasu polowanie by się na motyle udało lepiej ale jestem zadowolona z tego co wyszło bo są to pierwsze złapane moje motyle tego roku. Droga przez las była trudna bo momentami było dużo piasku i jechało się ciężko , po wyjeździe z lasu jeszcze była kilkuminutowa pogaducha na drodze ze znajomą. Rozstaliśmy się na przejeździe kolejowym, koleżanka pojechała w stronę Orzesza a ja do swojego domu miałam zaledwie kilkanaście metrów. Ponad trzy godziny jak na pierwszy wyjazd rowerowy po okolicy z pewnością wystarczy.

 



 Kiedy postawiłam rower na swoim podwórku podszedł do mnie siwy i pyta : jakie to drzewo tak zaciekle fotografowaliście - byłam zaskoczona tym pytaniem ? A ty skąd wiesz o tym , no był taki jeden co mi powiedział. Długo nie dawało mi to spokoju ale w końcu moja połowica powiedziała , że mój syn nas widział jadąc samochodem .

 

 

 

GARNEK.PL        YOUTUBE        FACEBOOK.M        SAMO ŻYCIE         SLAJDZIK

 

 


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Tym razem odwiedziłam Rybnik ....

piątek, 12 kwietnia 2013 23:45

 DSC04006.JPG

 

 

page.jpg

 

 

DSC03994.JPG

 

 

Powodem wyjazdu do Rybnika jak się domyślacie była komisja lekarska w NFZ........spirometrię zrobiłam zaraz po niedzieli , postanowiłam iść z domu pieszo i powolutku doszłam na miejsce w 50 minut i droga powrotna do domu trwała tyle samo. Po przyjściu do szpitala musiałam troszkę odsapnąć - spirometria wyszła fatalnie powtarzane były wdechy i wydechy kilkanaście razy a linie były każda inna , oddech i wydech był nierówny i tak to już pozostało - pani powiedziała że już mnie męczyć nie będzie bo nic innego nie wyjdzie bo powtarzaliśmy to kilka razy..................jednym słowem źle. Dzień wcześniej plany pojechania do miasta były w samo południe by jeszcze pochodzić po sklepach ale rozpadał się deszcz i w mieście też padało a z parasolką nie uśmiechało mi się chodzić więc wyjazd opóźnił się o ponad dwie godziny. Była dyskusja nad trasą dojazdu po mieście i zaparkowaniu samochodu jeszcze w domu ale plany się i tak zmieniły w praktyce bo tam gdzie planowaliśmy było pozajmowane. 

 

 

 DSC04007.JPG

 

 

page.jpg

 

 DSC04013.JPG

 

 

Samochód został zaparkowany w końcu pod Domusem i oczywiście tak samo weszliśmy do środka  ale tylko do jego dolnej szmacianej części. Potem w blaszoku było oglądanie telewizora bo jest zamiar jego kupna ale jeszcze nie teraz - wiec trzeba było się  rozejrzeć bo wszelaki sprzęt przez wszystkie lata jest tylko tam kupowany.Wybór jest ogromny a ceny też różne. Po drodze weszliśmy jeszcze do sklepu z ciuchami i różnymi chińskimi pierdołami - kupiłam sobie buty na rower ,bo mam zamiar jak się ociepli wyjechać z domu na pierwszą rowerową krótką wycieczkę no i 5 par skarpet bo tyle było w jednym opakowaniu - to był cały zakupy. Kiedy weszłam do poczekalni w NFZ  sporo ludzi już czekało w kolejce , ale lekarz wołał po nazwisku sam bo każdy miał wyznaczoną swoją godzinę. Jak się potem okazało na tą samą godzinę co ja były trzy osoby.

 

 DSC03979.JPG

 

 

 DSC03981.JPG

 

 

 W końcu po 35 minutach siedzenia przyszła i kolej na mnie , wchodząc do pokoju i zamykając drzwi za sobą wyleciała mi jakimś cudem klamka z ręki i zaraz usłyszałam na powitanie ......przecież mówiłem , że macie nie trzaskać drzwiami - chciałam się wytłumaczyć ale tylko przeszło mi przez usta ciche dzień dobry. Zaczęło się wypisywanie w formularzu ile mam wzrostu, ile wagi, jakie lekarstwa biorę i ile i jak często , co robię w domu itd.......a kiedy podałam badania spirometrii i dna oka to było wielkie zdziwienie. Mnie to tyle zdrowia kosztowało a lekarz nawet do nich nie zajrzał. Zabrał teczkę ze stołu i przekazał ją paniom do następnego pokoju obok a mnie kazał wyjść z gabinetu i poczekać na korytarzu pod następnymi drzwiami.

 

 

DSC04010.JPG

 

 

DSC03990.JPG

 


W drugim pokoju siedziały dwie panie pierwsza z nich młodsza wiekiem od drugiej kazała pokazać dowód , posprawdzała dane czy się zgadzają z tymi w papierach i go oddała .............potem dała zaświadczenie do podpisania w którym były wyszczególnione dwa dni odbioru za tydzień orzeczenia komisji lekarskiej. Po tym terminie gdy się go nie odbierze zostanie przesłane pocztą.  Druga pani zaczęła robić ze mną wywiad gdzie mieszkam , jak mieszkam i z kim mieszkam ile pokoi mamy i ile osób z czego się utrzymujemy, co w domu robię ,kto sprząta , czy synowa mi pomaga itd......nie była zbyt przyjemna sam wyraz twarzy świadczył o tym , że chyba nie miała w tym dniu dobrego humoru bo i do mnie dwa razy opryskliwie odpowiedziała kiedy po kolei nie odpowiedziałam na jej zadane pytania.

 

 

DSC04012.JPG

 

 

 Do cierpliwych świat należy więc cierpliwie będę czekać na decyzję jakaś przecież musi zostać podjęta - tak albo nie. W drodze powrotnej siwy się wkurzał na samochód syna bo zaczęło nim szarpać akurat na samym rondzie jak się okazało brakło prawdopodobnie gazu i dobrze że refleks go nie zawiódł bo przełączył guzikiem na benzynę i nie zatamowalibyśmy całego ruchu na rondzie. Jutro idę na spacer w poszukiwaniu wiosny bo na moim ogrodzie na dzień dzisiejszy tylko krokusy i parę przebiśniegów kwitnie i jeszcze jakieś dwa kwiaty , których nawet nazwy nie znam........pozdrawiam znajomych i nie znajomych - spadam do łóżkowic - dobranoc. W notce są wstawione zdjęcia , które zrobiłam będąc ostatnio w Rybniku nad rzeką Nacyną  miałam sporo czasu czekając w kolejce do lekarza w NFZ.

 

 DSC04014.JPG

 

 page.jpg

 

 DSC04020.JPG

 

 

GARNEK.PL  YOUTUBE  FACEBOOK.M  SAMO ŻYCIE  SLAJDZIK      FB.SKARBY

 


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Mikołów - w niedzielę spacerkiem po uliczkach.

sobota, 06 kwietnia 2013 20:07

 

_DSC0495.JPG

 

3q.JPG

 

4q.JPG

 

 page.jpg

 

7q.JPG

 

page.jpg

 

8a.JPG

 

page.jpg

 

page.jpg

 

8q.JPG

 

page.jpg

 

DSC07146.JPG

 

page.jpg

 

DSC07138.JPG

 

page.jpg

 

DSC07157.JPG

 

page.jpg

 

DSC07177.JPG

 

DSC07275.JPG

 

DSC07290.JPG

 

DSC07297.JPG

 

xx.JPG

 

page.jpg

 

xxx.JPG

 

page.jpg

 

m22.JPG

 

DSC07426.JPG

 

m`18.JPG

 

page.jpg

 

m9.JPG

 

 

GARNEK.PL  YOUTUBE  FACEBOOK.M  SAMO ŻYCIE  SLAJDZIK      FB.SKARBY



Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 29 maja 2017

Licznik odwiedzin:  3 526 672  

Czas ucieka dzień po dniu

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Zobacz co tu jest

O moim bloogu

Wszystko w jednym miejscu - nie oczom dla krytyki lecz sercu dla wspomnień.

O mnie

Starsza .......
Maria Wacławek
mariaokmar@wp.pl
Skype: MariaOkmar
gg: 6673264
    Orzesze
Mój foto blog o mojej miejscowości oraz okolicy i nie tylko o niej. Uwielbiam poznawać nowe miejsca na Ziemi, nowych ludzi, zwierzęta,rośliny i kocham kwiaty - potrafię cieszyć się każda chwilą swojego życia. To blog o moich wycieczkach , wyjazdach , spotkaniach o codziennym niezbyt ciekawym życiu a zdjęcia po prostu z życia wzięte i są mojego autorstwa . Bliższy jest Świat memu światu przy pomocy migawki aparatu. Pół wieku minęło i jeszcze troszkę, kocham moich wnuków - no i małą wnusie. Artystka Ciebie kocham też chociaż jesteś tak daleko od domu.

***************************************** ************************** Blog DKF Orzesze ************************************** ************************************** PustaMiska - akcja charytatywna ***************************************** free counters
Free counters
Facebook
Darmowe liczniki

Ulubione strony

Albumy blogowe .

BLOGI ROKU

Blogi które odwiedzam

Fotografia

Muzyka

Przepisy - kuchnia

Turystyka

Ulubione strony

Zaglądam czasami

Zamki...

***************************************** Radio ***************************************** TYLKO NAJLEPSZE BLOGI *****************************************
***************************************** ***************************************** Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne,co się własną upajają wonią: Przed żywszym blaskiem jeszcze w cień się chronią i wierzą jeszcze w swe trwanie niezmienne.Po nich,ach!inne stubarwne, płomienie,znów zakwitają i za słońcem gonią:Wiedzą, że zwiędną, więc czasu nie trwonią i gaszą tylko pragnienia codzienne. ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Wołaj aż ktoś usłyszy ...Wołaj na przekór ciszy...Wołaj w świat skuty mrokiem, aż się otworzą źrenice okien...Wołaj, zaufaj sobie ...Wołaj, aż ktoś odpowie...Wołaj do śpiących ludzi, aż między nimi człowieka zbudzisz... ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Ile razem dróg przebytych ile ścieżek przedeptanych ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami.Ile listków, ile rozstań ciężkich godzin w miastach wielu i znów upór, żeby powstać i znów iść i dojść do celu.Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień , wspólnych dążeń ile chlebów rozkrajanych pocałunków ? schodków ? książek ? oczy twe jak piękne świece a w sercu źródło promienia więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia .U twych ramion płaszcz powisa krzykliwy, z leśnego ptactwa długi przez cały korytarz przez podwórze , aż gdzie gwiazda Wenus a tyś lot i górność chmur blask wody i kamienia chciałbym oczu twoich chmurność ocalić od zapomnienia . ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Miej nadzieję ona pomaga W niej jest siła i odwaga W niej jest szczęście czar radości Jeśli chcesz u Ciebie zagości Z nią łatwiej żyć Myśl pełną wspomnień szybciej zmyć Bo ona wypełnia drogę marzeń Ludzkich pragnień i wszystkich zdarzeń I jak chcesz zostanie już z Tobą Będzie Twych myśli drugą połową ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Przepis na miłość jest bardzo prosty: dwie łyżki dobroci, szczypta zrozumienia, trzy garście słodyczy. Można dodać jeszcze: kilka promieni słońca, parę łez szczęścia, spokój domowy i śmiech dzieci.. Zmieszać to wszystko, w jedną wielką bryłę, która pomoże nam przetrwać wszystkie życiowe burze... ***************************************** ***************************************** Gdy słońce ześle na ziemię swój blask znów myśli me płyną od nieba do gwiazd gdy barwne kwiaty się chylą do rąk podnoszę do góry wzrok Tam w niebie wysokim jest dobro i zło podziwiam obłoki nim padnie z nich grom i szukam daremnie słów, które wziął wiatr i czego mi jeszcze brak Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca gdy dzień nie dzieli a noc nas łączy troszeczkę ziemi, troszeczkę serca tego pragniemy by piękniej żyć Troszeczkę ziemi, troszeczkę nieba bo chmur i cieni nam już nie trzeba Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca trochę nadziei i więcej nic. ***************************************** ***************************************** Czas ucieka niczym przelewająca się przez ręce woda. Tyle chcemy zrobić, a czasu tak mało. Dlatego kochamy, nienawidzimy, Kłócimy się, godzimy Bo wiemy, że ten dzisiejszy dzień Może być tym ostatnim. Ciągle powtarzamy sobie słowa: "Carpe diem" - żyj chwilą, chwytaj dzień. Więc staramy się go łapać, Ale nie zawsze nam to wychodzi. Po kilku nieudanych próbach Rezygnujemy z dalszych. Boimy się kolejnego zawodu, Nie chcemy cierpieć, płakać. Jednak, mimo wszystko, ryzykujemy jeszcze raz... I udaje się! Złapaliśmy kolejny dzień. Dzięki temu jesteśmy szczęśliwi i wiemy, że nasze życie dzięki temu jest Jaśniejsze, piękniejsze, po prostu nasze! ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy... ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Wiersze.bej.pl *****************************************

www.garnek.pl/starsza

***************************************** ***************************************** Wycinanka ze snów Ze złotej bibułki mój świat , codziennie jak dziecko wycinam Obłoki rozwiane na wiatr, dym z komina i płotek i sad Ten świat spod dziecinnych nożyczek owiany przez zapach i blask Pełen róż ,których już nie policzę , szczęśliwy świat i czas Co dzień ,co noc gdy smutek oczy ćmi Ze strzępków barwnych wycinam własne sny Ze złotej bibułki mój świat, nieważny, niezbędny jak kwiat Świat bez trosk dobry los, małe szczęście ta wycinanka snów Co dzień ,co noc... ....ta wycinanka snów. /S.Przybylska/ ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Dodaj do Kciuk.pl ***************************************** www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza ***************************************** Polecam 990px.pl *****************************************

Szukaj a może znajdziesz

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 3526672
Wpisy
  • liczba: 1552
  • komentarze: 8107
Galerie
  • liczba zdjęć: 256
  • komentarze: 113
Punkty konkursowe: 2799
Bloog istnieje od: 4077 dni

Miło mi będzie jak tu znowu wrócisz

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Horoskop

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl

Lubisz , daj plusa