Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 029 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zostaw po sobie ślad.....będzie mi miło. “Fotografując staraj się pokazać to czego bez ciebie, nikt by nie zobaczył.” - Robert Bresson

Zdjęcia w galeriach.


Jeszcze raz przez życie - Ostatnie tygodnie w Oschatz - Eugeniusz Perczak.

piątek, 27 listopada 2009 18:48

Image Hosted by ImageShack.us



Po wejściu Amerykanów do Oschatz wyzwoleńcy zapanowali w mieście. Już nie miał władzy Burgermeister. Bosy i wygłodzony lud z baraków, koszar, namiotów parł w kierunku magazynów żywnościowych. Nam - dzieciom - rodzice zabronili podchodzić do miasta, ale tym razem ciekawość przemogła nakazy posłuszeństwa. Pobiegliśmy razem ze wszystkimi. Nie jestem pewny, czy w tłumie nie było Niemców (oni przecież też głodowali pod koniec wojny, podobnie jak wojsko niemieckie , które stacjonowało 2 km od magazynów żywnościowych! ). Nie było straży, nie wiem, kto otwierał bramy i drzwi magazynów. Budynki wydawały mi się bardzo wysokie - może miały pięć pięter, a może tak tylko wyglądały z dziecięcej perspektywy. Wspinaliśmy się po wąskich schodach na górę. Oczy błyszczały nam z zachwytu na widok takiej ilości dobrego jedzenia : konserwy, czekolady, cukierki, sery żółte, wędzona słonina, kiełbasa, beczki kiszonej kapusty i ogórków, mąka, cukier........ Ludzie pakowali do worków smakowitości, o których w czasie wojny nie mogli nawet marzyć i rzucali przez okna dla znajomych stojących pod magazynami. Zrobił się straszny tumult. Ludzie pchali się i wręcz bili między sobą, by zdobyć jak najwięcej jedzenia. Kolorowe opakowania i dawne zapomniane zapachy działały na nich pobudzająco. Ci, którym udało się wejść na wyższe piętra magazynów, nie mogli zejść, bo tłum z zewnątrz wciąż napierał, a wąskie schody nie mogły wszystkich pomieścić. Zjeżdżano więc w dół po pochylni, która Niemcom służyła do zsypywania zboża. Było to niebezpieczne, bo jechało się z dużą prędkością i przez nieuwagę można było uderzyć o betonową ścianę. Jeżeli udało się szczęśliwie wyhamować na dole, to nie był to jeszcze koniec kłopotów. Prawdziwe niebezpieczeństwo czyhało na zewnątrz. Wyrzucane z okien magazynów twarde i ciężkie przedmioty spadały na ludzi stojących na placu ( beczki, skrzynki, szkło, rowery, opony samochodowe - wszystko można było tam znaleźć - widocznie Niemcy przewidywali jeszcze długą wojnę ). Kilka osób zginęło, jeszcze więcej było poranionych i okaleczonych. A to wszystko z radości z wyzwolenia. Nawet śmierć wydawała się teraz " lżejsza " ..........Nie pamiętam, jakim cudem udało nam się wyjść z tego pobojowiska. Ktoś na nas krzyczał, ktoś popędzał. Ja nie skorzystałem z tych " magazynowych manewrów ". Jedną czekoladę tylko trzymałem w ręce, ale wypadła mi, kiedy zjeżdżałem z góry i uderzyłem o ścianę. Mój łup przepadł gdzieś w czeluściach magazynu. Biegnąc przez jakiś plac ( może to był rynek miejski ),zauważyłem " ognisko " z karabinów składanych przez Niemców. Uciekaliśmy byle prędzej do naszej wioski. Biegliśmy łąkami wzdłuż rowu z wodą w kierunku młyna, aby jak najszybciej znaleźć się przy rodzicach. Baliśmy się, że wpadniemy na miny. Słyszeliśmy, że nawet karabin nadepnięty może wystrzelić i zabić.   Baliśmy się też kary za to, że poszliśmy do miasta wbrew zakazowi rodziców. Jeśli już byli w barakach, to pewnie z niecierpliwością czekali na nasz powrót. Dotarliśmy na miejsce, kiedy już zapadł zmrok. Panował zgiełk, ludzie nawoływali się, kucharze wojskowi rozlewali herbatę i wydzielali chleb. Żołnierz amerykański mówiący po polsku nawoływał przez tubę, żeby zebrać się na placu dworskim, bo ogłoszą ważne komunikaty. Wkrótce reflektory wojskowe oświetliły plac pod lipą, ten sam żołnierz stanął na ciężarówce i poczekał, aż wszyscy ustawią się wokół niego. Ludzie gromadzili się z pakunkami, workami, tobołkami. Amerykanin apelował, żeby wszystko, co zostało zabrane z magazynów, dobrze schować, bo wkrótce nadejdą Rosjanie. Tego ostrzeżenia chyba nikt nie potraktował poważnie, przecież rosyjscy jeńcy byli wśród nas, a nikogo z nich nie posądzaliśmy o kradzież. Kiedy Amerykanie wycofali się z naszej miejscowości, zostaliśmy sami, bez opieki, narażeni na napady kryminalistów, którzy pouciekali z więzień. Chaos, bałagan, bieda ( najgorzej mieli Niemcy, bo on - w przeciwieństwie do nas - nie dostali żywności od Amerykanów ). Dodatkowo groziły nam dzikie, egzotyczne zwierzęta. Jak to możliwe? Otóż, po zbombardowaniu Drezna zaczęły się pojawiać plakaty przestrzegające przed tygrysami, lwami, niedźwiedziami. Drezdenskie zoo było pod koniec wojny jednym z największych w Europie. Przywożono tam zwierzęta z ogrodów zoologicznych z podbitych krajów. Po bombardowaniu wiele tych zwierząt uciekło i błąkało się po okolicy. Głodne, wystraszone rzucały się na zwierzęta domowe i na ludzi. Kiedy Amerykanie odjeżdżali proponowali wszystkim cudzoziemcom osiedlenie się w Australii, Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych. Nie mówili jasno, co nam może grozić z rąk Rosjan, ale stanowczo odradzali pozostanie w Saksonii. Najszybciej decydowali się Rosjanie, którzy poznali już reżim stalinowski. Podobnie myśleli Ukraińcy i Białorusini. Największe spory w tej kwestii mieli Polacy, trudno im było podjąć decyzję o dobrowolnej emigracji teraz, kiedy skończyła się niewola i teoretycznie mogli już wrócić do swojego kraju. Z naszej ożegowskiej grupy tylko dwie osoby zdecydowały się wyjechać do Australii. Moja rodzina dwukrotnie wsiadała do transportu do Hanoveru, ale za każdym razem tęsknota za rodziną okazała się silniejsza niż strach przed tym, co zastaniemy w ojczyźnie. Dlatego postanowiliśmy wrócić. Po wyzwoleniu nasza miejscowość stała się ziemią niczyją. Ze swoich kryjówek powychodzili gestapowcy i zaczęli na własną rękę rozprawiać się z pozostałymi tutaj jeszcze przedstawicielami narodów słowiańskich. Najwięcej wycierpieli wtedy Polacy. Było naprawdę niebezpiecznie. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, nikt już nie panował nad porządkami. Zdarzały się rozboje, kradzieże, ucieczki. W tym kłębowisku ludzkim przemieszały się nacje z wschodu i zachodu, dlatego trudno było rozpoznać narodowość, ale Cyganie wyróżniali się zdecydowanie. Skąd się tam wzięli? Gdy myślę o nich, przypominają mi się tabory składające się z drewnianych wozów z wyplatanymi wiklinowymi skrzyniami. Kiedy na polskich wsiach pojawiał się taki tabor, pojawiało się też ostrzeżenie: " Zamykać kury!". Cyganie traktowani byli jak złodzieje, chociaż krążyły o nich także romantyczne historie (np. jak to młody i piękny Cygan porwał we wsi urodziwą Julkę i razem uciekli w świat ). Mimo uprzedzeń Polacy cenili jednak cygańskich grajków i śpiewaków ( podobno Cyganie wytwarzali też bardzo dobre blaszane patelnie). W Niemczech natomiast od momentu objęcia władzy przez nazistów pod wodzą Hitlera Cyganie, tak jak i Żydzi, byli przeznaczeni do całkowitej eksterminacji. Wyłapywano ich i wywożono do obozów śmierci. Do ósmego roku życia nie widziałem nigdy Cygana. Skąd zatem nagle pojawili się w Mannschatz w kwietniu 1945 roku? Nikomu nie udało się rozwikłać tej zagadki. Niektórzy mówili, że ta grupa Cyganów ukrywała się przez całą wojnę w jaskini w bardzo gęstym lesie niedaleko naszej wsi. Nie wiem, czy było to możliwe. Pamiętam takie zdarzenie : w pewną niedzielę w lecie jeńcy francuscy wyszli z koszar i kręcili się wokół góry ( chyba nazywano ją Wainberg ), w której mieściła się jaskinia. Francuzi lusterkami dawali sygnały przelatującym samolotom, które po jakimś czasie zaczęły coś zrzucać. Ledwie odleciały, nadjechała ciężarówka z niemieckim wojskiem. Żołnierze pobiegli z psami na górę. Złapano Francuzów, ale bez strzelaniny ( alianckich jeńców traktowano lepiej niż słowiańskich ).Czy już wtedy w jaskini ukrywali się Cyganie? Psy ich w każdym razie nie wytropiły. Kiedy szli przez Mannschatz w stronę młyna i browaru, nikt ich nie zatrzymywał, tylko dzieci nie mogły powstrzymać swej ciekawości i biegły za nimi do przejazdu kolejki wąskotorowej. Co się działo, kiedy weszli Rosjanie? Najpierw nadleciały rosyjskie samoloty. Na sąsiednią miejscowość - Terpitz - zrzuciły beczki z benzyną i wszystko tam spalono.To podobno miał być odwet za ostrzelanie Amerykanów.

GARNEK .PL               You Tube

                    
Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Pigwa i pigwowiec - ma różne zastosowanie.

wtorek, 24 listopada 2009 23:58

 

 DSC00097.JPG

 

Nieoceniony owoc pigwy.          
Pigwa na drzemy i soki.
 
Drzewo i krzew.....
Przepisy i......

 

DSC04097.JPG

 

 

DSC03868.JPG 


Aby ten owoc wykorzystać maksymalnie po odlaniu syropu owoc wrzucałam do garnka i zalewałam wodą gotując około pół godziny , pokrojone plasterki można było nawet jeść a słodki wywar pić. Ale ja wlałam go do gąsiorka 5 litrowego pokroiłam dwa surowe owoce pigwy i dodałam roztopiony kilogram cukru oraz paczkę rodzynek a potem winiarskie drożdże i założyłam rurkę do fermentacji tak jak postępuje się z winem . Fermentuje już niecałe trzy tygodnie - zobaczymy co mi  wyjdzie za winko  bo zapach jest w  każdej butelce dobry to z pigwy ma tylko ciemniejszy kolor od tego z pigwowca . Mogę tylko tyle powiedzieć , że mój eksperyment ( oprócz wina bo nie wiem co z tego wyjdzie ) należał do udanych ........... Siedzę w dalszym ciągu w domu chora po zmianie antybiotyków czuje się troszkę lepiej , kiedy się to skończy......?

 

 DSC03873.JPG

 

 

DSC00098.JPG

 

Tak więc zabrałam się do przetworzenia tego na różne sposoby i to w dodatku swoje własne......najpierw owoce dokładnie umyłam obrałam ze skórki pokroiłam na plasterki wycięłam środek z pestkami i z tę białą twardą skorupkę w środku też usunęłam a potem suszyłam w piekarniku - efekt taki jak na zdjęciu. Można wykorzystać potem tak samo na kompot lub do jedzenia. Jedna reklamówka już zniknęła. W wiaderku są owoce pigwy  a na drugich zdjęciach obok to pigwowiec różnica jest tylko taka , że owoc pigwowca  jest mniejszy. I znowu było mycie , krojenie owoców na ćwiartki i usuwanie zbędnego środeczka. Tym razem został pigwowiec pokrojony na plasterki i warstwami w słoiku pięciolitrowym  zasypany dwoma kilogramami cukru i postawiłam go na grzejniku centralnego ogrzewania by szybciej puścił sok ( zdjęcie u dołu mix  ). Po paru dniach wytworzył się syrop, który zlałam przez sitko z gazą do garnka a potem do małych słoiczków i za pasteryzowałam . Sok do herbaty z pigwy jest pyszny z pigwowca nie robiłam , jedyny błąd który popełniłam to dałam za mało cukru bo syrop nie był tak gęsty. Tak samo postąpiłam przygotowując nalewkę robiłam ją i z pigwy i pigwowca ...zasypałam około dwóch kilogramów owocu w słoiku 1 kg cukru  a po wypuszczeniu soku zlałam go przez sitko do butelek oczywiście mając litrową miarkę by wiedzieć ile wlałam soku a następnie dolewałam spirytusu . Każda butelka jest inna bo była za każdym razem inna proporcja - oczywiście spirytusu i powiem jedno , ze wszystko nadaje się do wypicia - jedne są  mocniejsze inne słabsze ale każda z nich była dobra. Nalewka z pigwy jest słodka a z pigwowca ma posmak cytryny teraz tylko jeszcze raz przeleję znowu do innych butelek by wyeliminować osad na dnie butelek i pozostawię je na parę miesięcy - może się uda bo prawidłowo pigwę pije się po leżakowaniu parę miesięcy....zobaczymy czy dotrwa do wiosny.....hi...hi....

 

 DSC04128.JPG

 

page.jpg

 

DSC04103.JPG

 

Aby ten owoc wykorzystać maksymalnie po odlaniu syropu owoc wrzucałam do garnka i zalewałam wodą gotując około pół godziny , pokrojone plasterki można było nawet jeść a słodki wywar pić. Ale ja wlałam go do gąsiorka 5 litrowego pokroiłam dwa surowe owoce pigwy i dodałam roztopiony kilogram cukru oraz paczkę rodzynek a potem winiarskie drożdże i założyłam rurkę do fermentacji tak jak postępuje się z winem . Fermentuje już niecałe trzy tygodnie - zobaczymy co mi  wyjdzie za winko  bo zapach jest w  każdej butelce dobry to z pigwy ma tylko ciemniejszy kolor od tego z pigwowca . Mogę tylko tyle powiedzieć , że mój eksperyment ( oprócz wina bo nie wiem co z tego wyjdzie ) należał do udanych ........... Siedzę w dalszym ciągu w domu chora po zmianie antybiotyków czuje się troszkę lepiej , kiedy się to skończy......?

 

 

DSC04102.JPG

 

 

DSC00096.JPG

 

GARNEK.PL  YOUTUBE  FACEBOOK.M  SAMO ŻYCIE  SLAJDZIK FB.SKARBY



Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Sanktuarium Maryjne w Kończycach Małych.

sobota, 21 listopada 2009 0:21

 DSC01699.JPG

 

 

DSC01688.JPG

 

 

DSC01689.JPG

 

 

DSC01657.JPG

 

 

Strona imternetowa Parafii....

 

 

DSC01679.JPG

 

 

DSC01663.JPG

 

Kończyce Małe to piękna malownicza mała miejscowość , to wieś w gminie Zebrzydowice w powiecie cieszyńskim a województwie śląskim, godzinę drogi od mojej miejscowości. Wieś leży nad rzeką Piotrówką, przy  drodze Jastrzębie- Zdrój a drodze na Cieszyn, wzmianka o tej miejscowości po raz pierwszy ukazała się w 1305 roku. Kiedy z zamku dotarliśmy na miejsce przeznaczenia , którym była restauracja pogoda była iście barowa.....padał drobny deszcz ale w krótkim czasie się wypogodziło i wraz ze znajomą poszliśmy na spacer w stronę widocznego w oddali kościoła. We wsi miały miejsce walki w czasie starć z wojskami czeskimi w 1919 roku w trakcie których zginął kpt. Cezary Haller ( brat generała Józefa Hallera ) , ale o tym dowiedziałam się dopiero czytając historię wsi po przyjeździe do domu.
 

 DSC01650.JPG

 

 

DSC01660.JPG

 

 

DSC01658.JPG

 


Kiedy dotarliśmy na miejsce kościół był otwarty jest  to sanktuarium Matki Boskiej Kończyckiej z późnogotyckim obrazem i renesansową rzeźbą nagrobną, styl wczesnobarokowy a kościół parafialny pochodzi z XVIII wieku. To właśnie w tym kościele w Kończycach Małych , nazwanym perełką Ziemi Cieszyńskiej , króluje Matka Boża Kończycka , ten późnogotycki wizerunek w typie Hodigitrii namalował na lipowej desce nieznany artysta , który prawdopodobnie pochodził z południowych Czech. Obraz ten uważany jest za jeden z piękniejszych w Polsce dużych obrazów Matki Bożej ( 216 x177 cm ) przedstawia Madonnę z kwiatem mlecza. W prawej ręce Maryja trzyma bowiem kwiat mlecza , a ściślej dmuchawiec, na lewej ręce zaś Dzieciątko. Można to tłumaczyć dwojako: Matka Boża pokazuje na " leki z Bożej apteki "- przecież mniszek lekarski to roślina lecznicza, albo dmuchawcowi , który symbolizuje kruchość ludzkiego życia przeciwstawia Jezusa, Dawcę życia wiecznego. Mówi się , że Cudowny Obraz Madonny Kończyckiej z kwiatem mlecza - to jedyny taki obraz na świecie. Mimo iż kościół w Kończycach Małych 135 lat pozostawał w rękach protestantów , obraz ocalał , widocznie ludzie byli tak bardzo do niego przywiązani , że nie odważyli się go zniszczyć. Przetrwał też kult Matki Bożej i zadecydował o ich powrocie do Kościoła katolickiego. Zachowane protokoły z wizytacji zboru przeprowadzonych co pięć lat wskazują , że liczba rodzin ewangelickich topniała , a katolickich stale rosła , aż katolicyzm się tutaj odrodził. Obraz , uważany przez miejscową ludność za cudowny , przyciągał niegdyś pielgrzymki ze Śląska Cieszyńskiego , dawnych Prus i Moraw. Dziś ruch pielgrzymkowy się tutaj odradza. ( informacje pochodzą ze strony " Nasz Dziennik " )

 

 

 DSC01646.JPG

 

 

DSC01653.JPG

 

 

 

DSC01682.JPG

 

 

DSC01651.JPG

 

 

 DSC01671.JPG

 

 

DSC01656.JPG

 

 

DSC01649.JPG

 

 

DSC01666.JPG

 



W przedsionku kościoła na ścianie wisi informacja o tym kościele....zapomniałam o tym , że zrobiłam zdjęcie - pisze tam tak: Parafia Kończyce Małe znajduje się na szlaku komunikacyjnym Jastrzębie - Cieszyn. Posiada ona łaskami słynący obraz Matki Boskiej Kończyckiej. Obraz znajduje się w kościele parafialnym, który został zbudowany przez miejscowego dziedzica Pelke w roku 1713. Ten skromny, murowany w stylu barokowym kościółek odwiedzany był w XIX wieku przez liczne procesje z całego księstwa cieszyńskiego , jak też z parafii Górnego Śląska z okolic Jastrzębia i Wodzisławia. W głównym ołtarzu znajduje się dużych rozmiarów obraz Matki Boskiej kończyckiej z Dzieciątkiem. Obraz ten łaskami słynący pochodzi z XV wieku , sprowadzony został prawdopodobnie ze Słowacji lub z Moraw przez miejscowego dziedzica - właściciela Kończyc Małych. Liczne wota , które zaginęły w czasie zamieszek religijnych świadczyły o wysłuchanej prośbie i zaufaniu pątników.


DSC01672.JPG

 

 

DSC01670.JPG

 

 

page.jpg

 

 

 DSC01673.JPG


W 1945 roku w czasie działań wojennych kościół został poważnie uszkodzony i splądrowany. Obraz Matki Boskiej Kończyckiej został jednak nietknięty. W 1962 roku  ołtarz i obraz został odnowiony, oczyszczony i zabezpieczony od wilgoci i próchnienia.Wierni czciciele i parafianie z Kończyc i sąsiednich parafii są bardzo przywiązani do swej niebieskiej patronki. Za wysłuchane prośby składają posrebrzane wota, modlą się przed jej obrazem, przystępują do stołu pańskiego. Granica państwa z Czechosłowacją odcięła wielu pątników z ziem za Olzą. Obecnie z okolicznych parafii wierni licznie podążają na odpust do Matki Boskiej Kończyckiej. We wrześniu na uroczystość Narodzenia Matki Najświętszej , niosą oni w sercu gorące przekonanie , że Matka Boska Kończycka jak dawniej tak i teraz łask swoich hojnie udziela wszystkim proszącym na tym miejscu przed jej cudownym obrazem  ( szczególnie w chorobach ). Do roku 1908 kościół był filią parafii św. Anny w Pruchnej. Od 1908 roku jest kościołem parafialnym. Przyczynił się do tego Rok Jubileuszowy 60- lecia rządów cesarza francuskiego Józefa I (Wiedeń 1908 rok ). Od roku 1960 kościółek i stary cmentarz przykościelny jest pod ochroną parafii, jako cenny zabytek kultu religijnego na Ziemi Cieszyńskiej - Złóż hołd Matce Boskiej Kończyckiej...........tyle pisze na tablicy w kościele. Gdzieś wyczytałam , że przy ołtarzu głównym znajdują się figury świętych : Grzegorza , Marcina , Rozalii i Elżbiety a małe obrazy św. Antoniego i św. Józefa to tylko kopie bo oryginały są zbyt cenne , aby mogły pozostać w kościele więc nie dziwię się dzisiaj , że w tym dniu kiedy go zwiedzałam kościół był otwarty dla zwiedzających i tak jest codziennie. Po wyjściu z kościoła przeszliśmy przez mały zabytkowy cmentarz , gdzie znajdują się jeszcze stare groby , nie obeszliśmy wszystkiego wokoło bo zaczęło się chmurzyć a do restauracji był kawałek drogi.........ale dopiero gdy doszliśmy na miejsce znowu zaczął padać deszcz ale i tym razem nie na długo.


 

DSC01683.JPG

 

 

DSC01686.JPG

 

 

 DSC01696.JPG

 

 

 DSC01698.JPG

 

 

 DSC01643.JPG

 

 

 DSC01640.JPG

 

GARNEK.PL  YOUTUBE  FACEBOOK.M  SAMO ŻYCIE  SLAJDZIK FB.SKARBY

 



Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sanok - Muzeum Budownictwa Ludowego.

piątek, 20 listopada 2009 12:29

Muzeum Budownictwa Ludowego.
Muzeum Budownictwa..
Muzeum i skansen..
Był i pożar..
Wikipedia...



Zajrzy ciekawe zdjęcia i opisy...
Zarys powstania i historia..
Można poszperać...


 

Patrząc na zdjęcie powyżej widoczny w oddali jest parking a na parkingu nasz wycieczkowy autokar...... tutaj mieliśmy krótką przerwę, kierowca musiał zrobić mały odpoczynek. Niebo było czyste, nad samym Sanem parę osób moczyło w rzece nogi , kilka osób spacerowało a widok na rzekę i okolice był piękny a szczególnie z mostu.  Czasu było strasznie mało a ludzie nie byli zdecydowani co robić.....jedni poszli coś zjeść inni przez most na drugą stronę w kierunku Muzeum w Sanoku. Niektóre osoby z wycieczki już kiedyś z poprzednim wyjazdem tam były i nie były zainteresowane wejściem do środka. A po drugie wiem z doświadczenia , że w takich sprawach powinien być przewodnik by człowiek coś wiedział. Ale niestety z braku czasu tylko przeleciałam tu i tam zerkając na szybko to w jedną stronę to w drugą obiecując sobie , że gdy będę kiedyś w pobliżu odwiedzę to miejsce na pewno. Ale za to zwiedziłam go na stronach internetowych - podziwiając to czego nie zobaczyłam.










 

Park Etnograficzny w Sanoku jest malowniczo położony na prawym brzegu Sanu u podnóża Gór Słonnych i należy do najpiękniejszych muzeuów które znajdują się na wolnym powietrzu w Europie. Został założony w 1958 roku i pod względem ilości obiektów jest największym skansenem w Polsce.Reprezentowane są tam grupy etnograficzne Bojków,Wolinian,
  Łemków, ,Pogórzan Wschodnich  i Pogórzan Zachodnich. Przy  wejściu   wybijano pamiątkowe monety  za symboliczną opłatą. W skansenie znajdują się budynki mieszkalne , gospodarcze, wiatraki, młyny, stara kuźnia  ,dwie cerkwie ( w tym drewniana cerkiew z 1750 roku przeniesiona z Rosolina w Bieszczadach ) oraz jeden kościół z Bączala. Jest też stała prezentacja ikon powstałych na przestrzeni wieków od XV do XX  wieku z wydzieloeniem ikon tzw. karpackich.









Ta wielka maszyna czyli czołg stała po drugiej stronie parkingu i cieszyła się wielkim zainteresowaniem wycieczkowiczów bo każdy uczestnik chciał mieć przy tym czołgu pamiątkowe zdjęcie. Prawdę mówiąc nie byłam zadowolona z organizacji tej wycieczki dlatego ,że robiąc przerwę w takim miejscu organizatorka przeznaczyła tylko ponad godzinę na przerwę, tłumaczeniem było to , że ludzie chcieli jechać nad Zaporę w Solinie a nie zwiedzać stare rupieci w skansenie.............wszystkim się niestety nie wygodzi.







GARNEK.PL                  You Tube


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Mewy..........

środa, 18 listopada 2009 22:42
Image Hosted by ImageShack.us 

Janusz Laskowski - Biała Mewa        
     
Image Hosted by ImageShack.us

Andrzej Korycki- Mewy

Image Hosted by ImageShack.us 

Image Hosted by ImageShack.us 

Image Hosted by ImageShack.us 

Image Hosted by ImageShack.us 

Image Hosted by ImageShack.us 

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

PUZLE       PUZLE         PUZLE         PUZLE           PUZLE



GARNEK .PL                    You Tube


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 22 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  3 597 192  

Czas ucieka dzień po dniu

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Zobacz co tu jest

O moim bloogu

Wszystko w jednym miejscu - nie oczom dla krytyki lecz sercu dla wspomnień.

O mnie

Starsza .......
Maria Wacławek
mariaokmar@wp.pl
Skype: MariaOkmar
gg: 6673264
    Orzesze
Mój foto blog o mojej miejscowości oraz okolicy i nie tylko o niej. Uwielbiam poznawać nowe miejsca na Ziemi, nowych ludzi, zwierzęta,rośliny i kocham kwiaty - potrafię cieszyć się każda chwilą swojego życia. To blog o moich wycieczkach , wyjazdach , spotkaniach o codziennym niezbyt ciekawym życiu a zdjęcia po prostu z życia wzięte i są mojego autorstwa . Bliższy jest Świat memu światu przy pomocy migawki aparatu. Pół wieku minęło i jeszcze troszkę, kocham moich wnuków - no i małą wnusie. Artystka Ciebie kocham też chociaż jesteś tak daleko od domu.

***************************************** ************************** Blog DKF Orzesze ************************************** ************************************** PustaMiska - akcja charytatywna ***************************************** free counters
Free counters
Facebook
Darmowe liczniki

Ulubione strony

Albumy blogowe .

BLOGI ROKU

Blogi które odwiedzam

Fotografia

Muzyka

Przepisy - kuchnia

Turystyka

Ulubione strony

Zaglądam czasami

Zamki...

***************************************** Radio ***************************************** TYLKO NAJLEPSZE BLOGI *****************************************
***************************************** ***************************************** Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne,co się własną upajają wonią: Przed żywszym blaskiem jeszcze w cień się chronią i wierzą jeszcze w swe trwanie niezmienne.Po nich,ach!inne stubarwne, płomienie,znów zakwitają i za słońcem gonią:Wiedzą, że zwiędną, więc czasu nie trwonią i gaszą tylko pragnienia codzienne. ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Wołaj aż ktoś usłyszy ...Wołaj na przekór ciszy...Wołaj w świat skuty mrokiem, aż się otworzą źrenice okien...Wołaj, zaufaj sobie ...Wołaj, aż ktoś odpowie...Wołaj do śpiących ludzi, aż między nimi człowieka zbudzisz... ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Ile razem dróg przebytych ile ścieżek przedeptanych ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami.Ile listków, ile rozstań ciężkich godzin w miastach wielu i znów upór, żeby powstać i znów iść i dojść do celu.Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień , wspólnych dążeń ile chlebów rozkrajanych pocałunków ? schodków ? książek ? oczy twe jak piękne świece a w sercu źródło promienia więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia .U twych ramion płaszcz powisa krzykliwy, z leśnego ptactwa długi przez cały korytarz przez podwórze , aż gdzie gwiazda Wenus a tyś lot i górność chmur blask wody i kamienia chciałbym oczu twoich chmurność ocalić od zapomnienia . ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Miej nadzieję ona pomaga W niej jest siła i odwaga W niej jest szczęście czar radości Jeśli chcesz u Ciebie zagości Z nią łatwiej żyć Myśl pełną wspomnień szybciej zmyć Bo ona wypełnia drogę marzeń Ludzkich pragnień i wszystkich zdarzeń I jak chcesz zostanie już z Tobą Będzie Twych myśli drugą połową ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Przepis na miłość jest bardzo prosty: dwie łyżki dobroci, szczypta zrozumienia, trzy garście słodyczy. Można dodać jeszcze: kilka promieni słońca, parę łez szczęścia, spokój domowy i śmiech dzieci.. Zmieszać to wszystko, w jedną wielką bryłę, która pomoże nam przetrwać wszystkie życiowe burze... ***************************************** ***************************************** Gdy słońce ześle na ziemię swój blask znów myśli me płyną od nieba do gwiazd gdy barwne kwiaty się chylą do rąk podnoszę do góry wzrok Tam w niebie wysokim jest dobro i zło podziwiam obłoki nim padnie z nich grom i szukam daremnie słów, które wziął wiatr i czego mi jeszcze brak Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca gdy dzień nie dzieli a noc nas łączy troszeczkę ziemi, troszeczkę serca tego pragniemy by piękniej żyć Troszeczkę ziemi, troszeczkę nieba bo chmur i cieni nam już nie trzeba Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca trochę nadziei i więcej nic. ***************************************** ***************************************** Czas ucieka niczym przelewająca się przez ręce woda. Tyle chcemy zrobić, a czasu tak mało. Dlatego kochamy, nienawidzimy, Kłócimy się, godzimy Bo wiemy, że ten dzisiejszy dzień Może być tym ostatnim. Ciągle powtarzamy sobie słowa: "Carpe diem" - żyj chwilą, chwytaj dzień. Więc staramy się go łapać, Ale nie zawsze nam to wychodzi. Po kilku nieudanych próbach Rezygnujemy z dalszych. Boimy się kolejnego zawodu, Nie chcemy cierpieć, płakać. Jednak, mimo wszystko, ryzykujemy jeszcze raz... I udaje się! Złapaliśmy kolejny dzień. Dzięki temu jesteśmy szczęśliwi i wiemy, że nasze życie dzięki temu jest Jaśniejsze, piękniejsze, po prostu nasze! ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy... ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Wiersze.bej.pl *****************************************

www.garnek.pl/starsza

***************************************** ***************************************** Wycinanka ze snów Ze złotej bibułki mój świat , codziennie jak dziecko wycinam Obłoki rozwiane na wiatr, dym z komina i płotek i sad Ten świat spod dziecinnych nożyczek owiany przez zapach i blask Pełen róż ,których już nie policzę , szczęśliwy świat i czas Co dzień ,co noc gdy smutek oczy ćmi Ze strzępków barwnych wycinam własne sny Ze złotej bibułki mój świat, nieważny, niezbędny jak kwiat Świat bez trosk dobry los, małe szczęście ta wycinanka snów Co dzień ,co noc... ....ta wycinanka snów. /S.Przybylska/ ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Dodaj do Kciuk.pl ***************************************** www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza ***************************************** Polecam 990px.pl *****************************************

Szukaj a może znajdziesz

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 3597192
Wpisy
  • liczba: 1552
  • komentarze: 8129
Galerie
  • liczba zdjęć: 256
  • komentarze: 113
Punkty konkursowe: 2799
Bloog istnieje od: 4254 dni

Miło mi będzie jak tu znowu wrócisz

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Horoskop

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl

Lubisz , daj plusa