Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 467 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zostaw po sobie ślad.....będzie mi miło. “Fotografując staraj się pokazać to czego bez ciebie, nikt by nie zobaczył.” - Robert Bresson

Zdjęcia w galeriach.


Budyń z niespodzianką......

niedziela, 31 stycznia 2010 12:25



Dostałam się do finału - trzeci etap rozpoczęty i trwał będzie do 9.02. godziny 12.00 : więc zapraszam do głosowania - ten blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2009 w kategorii : Foto, video, komiks. Proszę zagłosuj i wyślij SMS o treści ( musi być zero zero ) F00138 na numer 7144 koszt SMS, to 1,22 zł brutto. ( spadłam na  44 miejsce w rozgrywce )

 



Gotuję go nieraz bo wnusia uwielbia budynie ........przyniosła mleko i opakowanie budyniu i było baba to .......baba to...... wiedziałam o co chodzi  - o ugotowanie budyniu. Cały czas była przy mnie z niecierpliwością czekała na swoją porcję  - wyszły trzy małe porcje. Jedną ja zjadłam drugą Madzia a ta ostatnia porcja została na później dla Madzi. Nie miało dziecko ochoty na nią wieczorem i tyle dobrze bo zastanawiam się jak by to się ta konsumpcja tego budyniu zakończyła. Dziadek by się nie zmarnowało zaczął zjadać tą porcję a tu na samym końcu coś w gardle stanęło ................... właśnie te dwa pręciki były w budyniu to coś twardego na kształt cieniutkiej metalowej linki stwierdził siwy.....i jakby tak dziecku w gardle stanęło . Byłam zaszokowana przecież nic nie zauważyłam nawet gdy mieszałam ten budyń ............. dzisiaj zapakowałam torebkę po budyniu z tym co było w środku i  jutro wysyłam listem poleconym do firmy z zapytaniem jak mogli do takiej sytuacji dopuścić.............a ja chyba będę teraz Madzi budynie przesiewać przez sitko przed ugotowaniem.

 

 
Camera
DSC-H50
Focal Length
6.8mm
Aperture
f/2.8
Exposure
1/25s
ISO
400

 


GARNEK .PL                  YOU TUBE


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Znowu u wnusi są małe kocięta......

piątek, 29 stycznia 2010 18:09

 

 
Camera
DSC-H50
Focal Length
7.9mm
Aperture
f/2.8
Exposure
1/50s
ISO
200
 
Camera
DSC-H50
Focal Length
7.9mm
Aperture
f/2.8
Exposure
1/50s
ISO
200
 
Camera
DSC-H50
Focal Length
7.9mm
Aperture
f/2.8
Exposure
1/50s
ISO
200
 
Camera
DSC-H50
Focal Length
7.9mm
Aperture
f/2.8
Exposure
1/50s
ISO
200
 
Camera
DSC-H50
Focal Length
7.9mm
Aperture
f/2.8
Exposure
1/50s
ISO
200
 
Camera
DSC-H50
Focal Length
7.9mm
Aperture
f/2.8
Exposure
1/50s
ISO
200



Znacie już kota Rubika i dwie kotki Falbi i Firka , które mieszkają w domu u góry u mojej wnusi cała trójka unika aparatu - zrobić im dobre zdjęcie to graniczy z cudem , nieraz by było dużo pięknych ujęć. Powiększyła się rodzina kocia o pięć małych maleństw , mają dopiero sześć dni i jeszcze dobrze nie widzą .......są cudowne i wszystkie prawie tego samego umaszczenia. Falbi już po raz drugi została mamą kociąt tym razem są dwa koty i trzy kotki i bardzo dobrze się nimi opiekuje. Nagrałam na pamiątkę krótki filmik i na pewno będzie jeszcze o nich wzmianka jak podrosną bo na dzień dzisiejszy jeszcze nie umieją chodzić.

 

 
Camera
DSC-H50
Focal Length
5.2mm
Aperture
f/2.7
Exposure
1/40s
ISO
125





 
Camera
DMC-FZ50
Focal Length
17.2mm
Aperture
f/3.2
Exposure
1/30s
ISO
100
 
Camera
DMC-FZ50
Focal Length
17.2mm
Aperture
f/3.2
Exposure
1/30s
ISO
100
 
Camera
DMC-FZ50
Focal Length
17.2mm
Aperture
f/3.2
Exposure
1/30s
ISO
100
 
Camera
DMC-FZ50
Focal Length
17.2mm
Aperture
f/3.2
Exposure
1/30s
ISO
100






GARNEK.PL                       YOU TUBE


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Gietrzwałd - Sanktuarium Maryjne - POLSKIE LOURDES.

czwartek, 28 stycznia 2010 0:04

 

PICT0256.JPG

 

 PICT0257.JPG

 

Historia Sanktuarium....
Sanktuarium.....
O samej gminie..

 

PICT0260.JPG

 

PICT0259.JPG

 

PICT0258.JPG

 


Przez ostatnie kilka mroźnych dni nawet nie wychodziłam z domu ,to leki wziewne  są moim przyjacielem , muszę się nieraz z tym pogodzić ,że to pogoda nie dla mnie astmatyczki i te  dymy  z kominów które przeszkadzają strasznie. Jednak lepiej czułam się na starych śmieciach gdzie dymił tylko jeden komin z Elektrowni Rybnik i to usadowiony bardzo wysoko, kiedyś nawet moja pani doktor powiedziała : pani Mario dlaczego się pani przeprowadziła......niestety tak musi już pozostać. Zajęłam się porządkami w starych czasopismach i natrafiłam na informator z Gietrzwałd zakupiony kiedyś na wycieczce - zdjęcia były emitowane już dawno na garnku a że tutaj na blogu jest kategoria temu poświęcona postanowiłam jeszcze raz tutaj napisać notkę i przypomnieć sobie tą wycieczkę............

 

PICT0264.JPG

 

page.jpgc

 

PICT0276.JPG

 

PICT0275.JPG

 

Ślady osadnictwa na terenie dzisiejszej gminy Gietrzwałd sięgają kilku tysiącleci przed narodzeniem Chrystusa, a badania archeologiczne wskazują , że prowadził również tędy jeden ze szlaków handlowych ku morzu. Polska nazwa Gietrzwałd spopularyzowana została chyba dopiero po 1879 roku i to dzięki Wojciechowi Kętrzyńskiemu, choć nieraz uważa się  że nazwa ta pojawiła się już w XVI wieku na skutek spolszczenia nazwy niemieckiej. Wcześniej wieś znana była jako Dittrichswalde i możliwe też jest że sięga korzeniami pruskiego określenia Dichterur - wald ( dziewiczy las ). Wieś lokowana została przez kapitułę warmińską na prawie chełmińskim w roku 1352, a miało to miejsce ponad sto lat po powołaniu diecezji warmińskiej (1243 ) na tych terenach. Z aktu lokacyjnego dowiadujemy się , że pierwszym wójtem tej miejscowości był Andrzej, który otrzymał 7 łanów ziemi ( cała wieś liczyła 70 łanów, przy czym 1 łan to około 18 dzisiejszych hektarów ).

 

PICT0280.JPG


Pierwszym znanym z dokumentów proboszczem był Jan Sternchen, który sprawował swój urząd w latach 1405 - 1409 . Gdy wreszcie nadeszły w 1479 roku czasy prawdziwie upragnionego pokoju, część gietrzwałdzkich gospodarstw była opustoszała i ponownie trzeba było je zasiedlać . Zajął się tym między innymi kanonik warmiński i zarządca dóbr kapitulnych, Mikołaj Kopernik, który odwiedził Gietrzwałd 6 kwietnia 1519 roku. Ale wkrótce i jego praca została po części zaprzepaszczona wybuchem kolejnej , ostatniej już wojny między królem polskim a państwem krzyżackim w 1519 roku. Dopiero jej koniec zwiastować miał , jak się okazało 134 - letni okres pokoju dla mieszkańców Warmii, a tym samym napływu kolejnych osadników i gospodarczego rozkwitu pod rządami warmińskiej kapituły........itd. W roku 1877 był to rok objawień, ówczesny proboszcz , Augustyn Weichsel , tak opisywał swoją parafię  : " Gietrzwałd ma obecnie 400 mieszkańców , wszyscy są katolikami oprócz rodziny żandarma i dwóch mężczyzn , których rodziny są niekatolickie. Do parafii należało 8 wsi a gdy w roku 1352 nadawano wsi prawo chełmińskie , przewidziano ufundowanie kościoła i przyznano mu 5 włók ziemi w użytkowanie , wtedy też prawdopodobnie powołano tam jednocześnie parafię. Nie sposób stwierdzić , kiedy wybudowano tam pierwszy kościół , był on jednak drewniany i w XV wieku zastąpiono go murowanym z kamienia i cegły. Konsekrowany został w roku 1500, a dokonał tego biskup sufragan warmiński J. Wilde a kościół nosił wezwanie Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

 

PICT0283.JPG

 

page.jpg

 

PICT0262.JPG


Powyżej na zdjęciu 3 zdjęciu na samej górze jest widoczna kapliczka , której ustawienia zażyczyła sobie Matka Boża. Stoi w miejscu gdzie ukazywała się w 1877 roku. Jednak jeszcze zanim powstał murowany kościół , w Gietrzwałdzie istniał kult Najświętszej Maryi Panny związany z figurą rzeźbionej w drewnie gotyckiej Piety ( Maryja z ciałem Pana Jezusa ) wykonanej ok. 1425 roku .W drugiej połowie XVI wieku w kościele pojawił się obraz Maryi z dzieciątkiem . Choć nie sposób już dociec , kto go tam umieścił i kiedy dokładnie . Wiadomo jedynie , że był już w kościele, zanim w 1580 roku biskup M. Kromer konsekrował ołtarz główny .niemniej wkrótce zaczął słynąć łaskami zsyłanymi w odpowiedzi na prośby wiernych czcicieli Maryi.

 

PICT0286.JPG

 

PICT0296.JPG

 

PICT0288.JPG

 

PICT0254.JPG

 

PICT0287.JPG


Bez wątpienia słynący łaskami obraz Najświętszej Maryi panny jest drugim po samym objawieniach powodem , dla którego ściągają do Gietrzwałdu pątnicy. Obraz najprawdopodobniej autorstwa polskiego malarza, pojawił się w kościele pod koniec XVI wieku. Początkowo umieszczony został w ołtarzu bocznym, jednak w latach 1597 - 1598 przeniesiono go do ołtarza głównego i umieszczono ponad gotycką figurą Piety. Ma wielkość 100 na 122 cm i jest malowany na płótnie. Należy do kategorii obrazów , które określa się jako Hodegetria ( z gr. Przewodniczka ), jednak urok jego jest wyjątkowy i nikt , kto choć przez chwilę przygląda mu się z uwagą nie jest w stanie szybko otrząsnąć się z wrażenia , jakie wywiera na nim spojrzenie i tak łagodny , że ledwo zauważalny uśmiech Maryi. Najświętsza Maryja  Panna trzyma na lewym ramieniu małego Pana Jezusa , a prawą dłonią Go wskazuje.

 

PICT0302.JPG

 


Gietrzwałd znowu był  tylko krótkim przystankiem przed celem do którego zmierzaliśmy...warto było zwiedzić tą świątynię chociaż na tak krótko. Nie mieliśmy przewodnika a w kościele panował półmrok i  świeciło się tylko parę bocznych świateł.Ściany kościoła zdobiła odnowiona polichromia , okna witrażowe przedstawiały tajemnice Różańca , a całość uroczego miejsca sprzyjała modlitwie i refleksji. Z pierwszego wyposażenia zachowała się rzeźba wspomnianej średniowiecznej Piety oraz granitowa chrzcielnica którą przegapiłam. W 1881 roku tak oto pisano o świątyni.....
 " Kościół parafialny z cegły w stylu gotyckim , niewielki , ale piękny i gustowny, stoi na wyniosłym wzgórzu , skąd uroczy widok na całą wieś i okolicę. Budowany jest z końcem XV wieku: wieżę ma dość wysoką drewnianą , tytuł Narodzenia Najświętszej Maryi panny: wewnątrz bardzo starannie utrzymany , na wszystkich miłe czyni wrażenie ".

 

PICT0303.JPG

 

Barbara Samulowska z prawej strony w habicie Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia ........to jej tak samo ukazała się Maryja. Urodziła się 21 stycznia 1865 roku w warmińskiej wsi Woryty. Była najmłodszą z trójki dzieci Karoliny i Józefa , ludzi skromnych i pobożnych, którzy troszczyli się o religijne wychowanie swojego potomstwa. Od 30 czerwca do 16 września 1877 roku miała ona objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie . W 1883 roku idąc za głosem powołania wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a'Paulo w Chełmnie , otrzymując w trakcie postulatu pierwszą formację duchowości Zgromadzenia.

 

PICT0284.JPG


Jednak po objawieniach , konieczne stało się powiększenie świątyni , czego dokonał proboszcz Augustyn Weichsel rozbudowując prezbiterium , wznosząc w miejsce starej, drewnianej , nową murowaną wieżę , a także dokonując innych drobniejszych ulepszeń. W tym stanie przetrwał kościół do czasów , gdy w 1945 roku pieczę nad nim objęli Kanonicy Regularni Laterańscy , którzy sprawują tę funkcję do dzisiaj . 2 lipca 1970 roku Paweł VI nadał kościołowi w Gietrzwałdzie tytuł i godność bazyliki mniejszej , a sanktuarium otrzymało własny formularz mszalny i oficjum brewiarzowe. Obecnie po dziewiętnastowiecznej przebudowie , ma kształt krzyża łacińskiego z częścią prezbiterialną rozbudowaną do trzech apsyd.

 

PICT0299.JPG



Po modlitwie w kościele zakupiłam tylko pamiątkę z tego miejsca i prawie na samym końcu udałam się za innymi w stronę źródełka po wodę do którego prowadziła ta właśnie alejka obrośnięta na całej swej długości drzewami. To wypływające w pobliżu kościoła źródełko najświętsza Maryja Panna pobłogosławiła 8 września 1877 roku tu po nabraniu wody skierowałam się powoli w górę zwiedzając i podziwiając stacje drogi krzyżowej i szybciutko znowu prawie jako ostatnia do autobusu.

 

PICT0305.JPG


Kilka ciekawostek.....    Gietrzwałd.....       ALBUM - następne itd.




Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Jeszcze raz przez życie - Powrót - Eugeniusz Perczak - część ( 2 ).

poniedziałek, 25 stycznia 2010 18:26





Najbardziej niebezpieczną przygodę przeżyła pani Szewczykowa z trójką dzieci. Pan Szewczyk pilnował koni, a żona zdecydowała się ( mimo opowieści które krążyły o młodych żołnierzach napadających na samotne kobiety ) spędzić noc w opuszczonym domu, w którym spożywaliśmy całą grupą obiado - kolację . Kiedy wszyscy wyszli, zaryglowała drzwi od wewnątrz. Pani Szewczykowa była odważną kobietą i nie uległa głosom innych kobiet, które przestrzegały ją przed niebezpieczeństwem. Chciała się po prostu dobrze wyspać. W środku nocy obudziły nas krzyki i odgłosy szamotaniny. Ktoś wyskoczył oknem z domu, w którym została Szewczykowa i pobiegł w stronę drogi. Rozległ się strzał. Znów poczuliśmy strach. Szewczykową napadli żołnierze radzieccy i usiłowali wyciągnąć z domu, przeżyła, jej dzieci też. Nie wiem co dokładnie wydarzyło się tamtej nocy, bo nie rozumiałem tej sceny. Rankiem okazało się, że to nie koniec nieprzyjemnych wydarzeń. Ludzie z gminy Osjaków, którzy poprzedniego dnia załadowali swój dobytek na dwa wozy i opuścili naszą grupę, wrócili przerażeni i ogołoceni ze wszystkiego. Ze łzami w oczach opowiadali, co im się przydarzyło. Otóż, kiedy opuścili Cottbus, stracili orientację. Zatrzymali się na rozstaju dróg i dyskutowali. Wokoło pustka, opuszczone wioski. Od czasu do czasu przejechał obok gazik wojskowy lub motocykl z patrolem radzieckim. Zatrzymali jeden z nich, zapytali o drogę. Czerwonoarmiści odpowiedzieli, że jadą w złym kierunku i pokazali inną drogę. Polacy posłuchali i znaleźli się w pułapce. Ci sami żołnierze zaprowadzili ich na podwórze wielkiego dworu. Tam, bez świadków ( miejsce ustronne, z dala od głównej drogi ),obrabowali ich doszczętnie i dopiero pod wieczór pozwolili im ruszyć. Przerażeni Polacy chcieli wrócić do Cottbus, ale bali się min i kolejnych napadów, więc zatrzymali się gdzieś i przyczaili w rowach. Dopiero o świcie, kiedy na drodze pojawili się dyżurni rosyjscy kierujący ruchem, odważyli się wyjść z ukrycia i dotarli do nas. Po takiej przygodzie odechciało im się samotnych wypadów i krótszych dróg do Polski, woleli poruszać się wolniej, ale w większej grupie.
Po drodze mijaliśmy kolumny Niemców ciągnących wyładowane po brzegi wózki, niosących walizki, plecaki i worki na ramionach, prowadzących krowy, owce, kozy. Nie zatrzymywali się na naszych postojach. Nasi ludzie, a w tym także mój ojciec podeszli bliżej takiej niemieckiej kolumny. Długo nie wracali, aż tu nagle, ktoś zawołał w stronę naszego koczowiska : "Chłopy ! Ludzie ! Perczaka prowadzą żandarmi wojskowi na rozstrzelanie "  Wszyscy zerwali się jak oparzeni i pobiegli w stronę rynku, my z matką najprędzej. To co , zaparło nam dech w piersiach. Ojciec szedł z podniesionymi rękami, a obok niego i za nim żołnierze z karabinami gotowymi do strzału i z polskimi biało - czerwonymi opaskami na rękawach. Zatrzymali się na środku placu otoczonego drzewami. Ludzie tłumnie zbiegli się na to miejsce, najwięcej było Polaków, ale byli też żołnierze amerykańscy i radzieccy. Podbiegłem w stronę ojca, płakałem, krzyczałem. Chciałem być jak najbliżej niego. Matka złapała mnie za rękę. Podeszło do nas dwóch żołnierzy polskich. karabiny nadal były gotowe do strzału. Próbowałem czołgać się w stronę ojca. Ludzie krzyczeli : " Puśćcie go ! " " Nie strzelajcie do Polaka " Ktoś wyższy rangą powiedział, że ojciec jest podejrzany o zdradę. Matka protestowała, tłumaczyła, że to niemożliwe. A jak było naprawdę ?  W czasie postoju w Cottbus ojciec podszedł do kolumny niemieckich wysiedleńców, która zatrzymała się przed rynkiem. Niemcy pili wodę przywieźioną beczkowozem przez przedstawicieli Czerwonego Krzyża. Ojciec podszedł do nich z garnuszkiem, aby również napić się wody. Stojąc w kolejce, wdał się w rozmowę z Niemcami, a ponieważ płynnie mówił po niemiecku, wyglądało to tak, jakby rozmawiał ze swoimi starymi znajomymi. Pogawędka podobno trwała dość długo, dlatego zwróciła uwagę przechodniów (ojciec świetnie znał niemiecki, bo przed wojną co roku pracował u bauerów od wiosny do późnej jesieni. Tak postępowała wtedy większość ludzi z pogranicza - uciekali przez rzekę Prosnę na niemiecką stronę na saksy. Był to proceder znany i powszechnie tolerowany, chociaż nielegalny. Już wcześniej należało zapłacić "haracz" przekupionym pogranicznikom - " zielonkom". Pieniądze przekazywali "łącznicy"- Polacy mieszkający przy samej granicy. Dla naszej wsi była to miejscowość Gana koło Praszki - przynajmniej tak zapamiętałem z opowieści rodziców).Do oskarżenia mojego ojca o szpiegostwo /kolaboranctwo przyczyniła się jeszcze kartka napisana przez Niemca, którą miał ze sobą. Żołnierze konwojujący ojca nie sprawdzili od razu jej treści. A była to jedynie prośba o nakarmienie krów i świń w gospodarstwie córki na terenach obecnej Polski ( córka i zięć tego Niemca zostali w Polsce, ale ukrywali się ) oraz dokładny adres.
Z  tego wydarzenia na rynku w Cottbus pamiętam mój strach, krzyki, ogólne zamieszanie, ale przede wszystkim czubki butów mojego ojca. Taki obraz utrwalił się w pamięci ośmioletniego chłopaka, który leżał na ziemi i nie mając już siły krzyczeć, przełykał tylko łzy i swoją niewypowiedzianą dziecinną rozpacz. Przygotowana egzekucja na rynku w Cottbus nie odbyła się. Podobno ktoś wyższy rangą wstawił się za moim ojcem. Patrol konwojujący go przyznał, że oskarżenie było pochopne i nieuzasadnione. Ojciec wrócił do nas. Cieszyliśmy się, że po raz kolejny zostaliśmy ocaleni. Następnego dnia wyruszyliśmy z Cottbus. Mieliśmy dwa wozy i dwa konie, które szły pod opieką pana Szewczyka i pana Zdunka. Na jednym z postojów zobaczyliśmy pokaźnych rozmiarów, niezniszczony pałacyk. Dzieci pierwsze wbiegły do środka. Na parterze był duży i piękny salon, w kącie stał fortepian. Zenek Zdunek podszedł do niego i zaczął grać. Dziewczyny jakby tylko na to czekały : rzuciły się w szaleńczy taniec, dając upust młodzieńczej energii, która drzemała w nich przez cały okres wojny. Wtedy nagle coś się poruszyło i wszystkie obrazy wiszące na ścianach salonu spadły na parkiet. Co się stało ? Nie wiadomo. Ogarnął nas strach i szybko wybiegliśmy z pałacu. Później długo analizowaliśmy ten wypadek z dorosłymi . Jednak byli zdania, że to "przestroga boska", inni , że nasze szalone harce poruszyły ściany pałacu popękane w wyniku bombardowania. Każdy dom ma swoją historię. A tamten pałac na pewno miał bardzo bogatą.
Nasza podróż na wschód przebiegała powoli i mozolnie. Każdy dzień przynosił nowe wezwania, z którymi trzeba było się zmierzyć, ale każdy dzień także przybliżał nas do upragnionego domu. Często przechodziliśmy przez opuszczone miejscowości, spotykaliśmy tylko gdzieniegdzie wałęsające się psy, koty, nawet kury i króliki. Pewnego dnia dotarliśmy do dużej ale całkowicie opuszczonej miejscowości. Szukaliśmy wody do picia. Po całym dniu marszu w słońcu byliśmy naprawdę spragnieni ( wojskowi eskortujący nas do Cottbus twierdzili , że co parę kilometrów rozstawione są beczki z wodą , ale nigdzie takich nie spotkaliśmy). Biegaliśmy po opuszczonych podwórkach, szukając studni. Nikt z nas już wtedy, nie myślał, że mogłaby być zatruta - marzyliśmy tylko o tym , żeby się napić. Wreszcie znaleźliśmy . Przy wejściu do jednej ze stajni, na progu stało wiadro z wodą. Rzuciliśmy się na nie Helka była pierwsza, nachyliła się i łapczywie piła. Nie mieliśmy żadnego garnuszka, ale nikomu to nie przeszkadzało. Piliśmy prosto z wiadra, zanurzając w nim głowy. Niestety, nie starczyło dla wszystkich, bo wiadro było zbyt małe jak na tak dużą grupkę ludzi. Jeszcze jedno wydarzenie mocno utkwiło mi w pamięci. Szliśmy szeroką ,wyłożoną kamieniami drogą wzdłuż betonowego ogrodzenia. W głębi zauważyliśmy duży obiekt podobny do fabryki albo koszar. Wokoło unosił się dziwny, nieprzyjemny zapach. Gdy doszliśmy do żelaznej na wpół otwartej bramy , kilka ciekawskich zajrzało do środka. Jednak szybko, prawie natychmiast wrócili. Widok był przerażający: na dużym placu leżały sterty kości , sięgające pierwszego piętra. Ludziom przypomniały się opowiadane w tajemnicy historie o znajdujących się przy obozach pracy fabrykach, w których mielono ludzkie kości na proszek - nawóz wywożony później na pola uprawne. Szeptano też coś o małych fabrykach wyrabiających mydło z ludzkiego tłuszczu, ale więcej o tej przerażającej produkcji dowiedzieliśmy się dopiero po wojnie. Widok stert kości zatrwożył nas. Przestaliśmy szukać wody i miejsca na nocleg. W pośpiechu opuściliśmy tę miejscowość . Nie pamiętam nazwy.


GARNEK .PL          YOU TUBE


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zima ...... mroźna zima.

niedziela, 24 stycznia 2010 22:12




DSC04537.JPG

 

DSC04538.JPG

 

page.jpg

 

DSC04541.JPG

 

DSC04543.JPG

 

DSC05253.JPG

 

DSC05267.JPG

 

DSC05269.JPG

 

DSC05260.JPG

 

Moja droga koleżanko z pięknej naszej stolicy.....robię postępy i przysłana instrukcja była bardzo wyraźnie napisana i została całkowicie opanowana teraz już nie mam kłopotu ze ściągnięciem czegokolwiek ze wrzuty ale jeszcze inne sprawy nie zostały tak całkowicie opanowane. Dedykuję ci moją zimę bez promieni słonka wraz z wierszem Zawitowskiej.
Śnieg.................
Loty kwiatów rozbitych na mistycznej łące -
Oderwanych od łodyg, ściętych kwiatów pęki.
Uskrzydlonych gwiazd taniec - leciuchny i miękki,
Lotne gwiazdy srebrzyste, motyle goniące.
Lecą...... gwiazdy, motyle i kwiaty iskrzące.
Lecą ..... spadły......Siew biały spod anielskiej ręki.
Jak dziewiczej orkiestry przytłumione dźwięki
Grają bielą barw tonów pyły wirujące.
Tak grają, że się duszę chce rozerwać całą
I tą bielą się osnuć, w tę kaskadę białą
Nurzać duszę i mleczną srebrzyć ją ponową.
By dziewiczą się stała, krysztalną alkową -
A wówczas na jej szybie lustrzanej wykwitną
Kwiaty marzeń młodzieńcze z koroną błękitną......
Kazimiera Zawistowska

DSC05261.JPG

 

page.jpg

 

DSC05263.JPG

 

DSC05258.JPG

 

 

GARNEK.PL  YOUTUBE  FACEBOOK.M  SAMO ŻYCIE  SLAJDZIK      FB.SKARBY

 


                             


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  3 567 937  

Czas ucieka dzień po dniu

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Zobacz co tu jest

O moim bloogu

Wszystko w jednym miejscu - nie oczom dla krytyki lecz sercu dla wspomnień.

O mnie

Starsza .......
Maria Wacławek
mariaokmar@wp.pl
Skype: MariaOkmar
gg: 6673264
    Orzesze
Mój foto blog o mojej miejscowości oraz okolicy i nie tylko o niej. Uwielbiam poznawać nowe miejsca na Ziemi, nowych ludzi, zwierzęta,rośliny i kocham kwiaty - potrafię cieszyć się każda chwilą swojego życia. To blog o moich wycieczkach , wyjazdach , spotkaniach o codziennym niezbyt ciekawym życiu a zdjęcia po prostu z życia wzięte i są mojego autorstwa . Bliższy jest Świat memu światu przy pomocy migawki aparatu. Pół wieku minęło i jeszcze troszkę, kocham moich wnuków - no i małą wnusie. Artystka Ciebie kocham też chociaż jesteś tak daleko od domu.

***************************************** ************************** Blog DKF Orzesze ************************************** ************************************** PustaMiska - akcja charytatywna ***************************************** free counters
Free counters
Facebook
Darmowe liczniki

Ulubione strony

Albumy blogowe .

BLOGI ROKU

Blogi które odwiedzam

Fotografia

Muzyka

Przepisy - kuchnia

Turystyka

Ulubione strony

Zaglądam czasami

Zamki...

***************************************** Radio ***************************************** TYLKO NAJLEPSZE BLOGI *****************************************
***************************************** ***************************************** Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne,co się własną upajają wonią: Przed żywszym blaskiem jeszcze w cień się chronią i wierzą jeszcze w swe trwanie niezmienne.Po nich,ach!inne stubarwne, płomienie,znów zakwitają i za słońcem gonią:Wiedzą, że zwiędną, więc czasu nie trwonią i gaszą tylko pragnienia codzienne. ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Wołaj aż ktoś usłyszy ...Wołaj na przekór ciszy...Wołaj w świat skuty mrokiem, aż się otworzą źrenice okien...Wołaj, zaufaj sobie ...Wołaj, aż ktoś odpowie...Wołaj do śpiących ludzi, aż między nimi człowieka zbudzisz... ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Ile razem dróg przebytych ile ścieżek przedeptanych ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami.Ile listków, ile rozstań ciężkich godzin w miastach wielu i znów upór, żeby powstać i znów iść i dojść do celu.Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień , wspólnych dążeń ile chlebów rozkrajanych pocałunków ? schodków ? książek ? oczy twe jak piękne świece a w sercu źródło promienia więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia .U twych ramion płaszcz powisa krzykliwy, z leśnego ptactwa długi przez cały korytarz przez podwórze , aż gdzie gwiazda Wenus a tyś lot i górność chmur blask wody i kamienia chciałbym oczu twoich chmurność ocalić od zapomnienia . ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Miej nadzieję ona pomaga W niej jest siła i odwaga W niej jest szczęście czar radości Jeśli chcesz u Ciebie zagości Z nią łatwiej żyć Myśl pełną wspomnień szybciej zmyć Bo ona wypełnia drogę marzeń Ludzkich pragnień i wszystkich zdarzeń I jak chcesz zostanie już z Tobą Będzie Twych myśli drugą połową ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Przepis na miłość jest bardzo prosty: dwie łyżki dobroci, szczypta zrozumienia, trzy garście słodyczy. Można dodać jeszcze: kilka promieni słońca, parę łez szczęścia, spokój domowy i śmiech dzieci.. Zmieszać to wszystko, w jedną wielką bryłę, która pomoże nam przetrwać wszystkie życiowe burze... ***************************************** ***************************************** Gdy słońce ześle na ziemię swój blask znów myśli me płyną od nieba do gwiazd gdy barwne kwiaty się chylą do rąk podnoszę do góry wzrok Tam w niebie wysokim jest dobro i zło podziwiam obłoki nim padnie z nich grom i szukam daremnie słów, które wziął wiatr i czego mi jeszcze brak Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca gdy dzień nie dzieli a noc nas łączy troszeczkę ziemi, troszeczkę serca tego pragniemy by piękniej żyć Troszeczkę ziemi, troszeczkę nieba bo chmur i cieni nam już nie trzeba Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca trochę nadziei i więcej nic. ***************************************** ***************************************** Czas ucieka niczym przelewająca się przez ręce woda. Tyle chcemy zrobić, a czasu tak mało. Dlatego kochamy, nienawidzimy, Kłócimy się, godzimy Bo wiemy, że ten dzisiejszy dzień Może być tym ostatnim. Ciągle powtarzamy sobie słowa: "Carpe diem" - żyj chwilą, chwytaj dzień. Więc staramy się go łapać, Ale nie zawsze nam to wychodzi. Po kilku nieudanych próbach Rezygnujemy z dalszych. Boimy się kolejnego zawodu, Nie chcemy cierpieć, płakać. Jednak, mimo wszystko, ryzykujemy jeszcze raz... I udaje się! Złapaliśmy kolejny dzień. Dzięki temu jesteśmy szczęśliwi i wiemy, że nasze życie dzięki temu jest Jaśniejsze, piękniejsze, po prostu nasze! ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy... ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us ***************************************** Wiersze.bej.pl *****************************************

www.garnek.pl/starsza

***************************************** ***************************************** Wycinanka ze snów Ze złotej bibułki mój świat , codziennie jak dziecko wycinam Obłoki rozwiane na wiatr, dym z komina i płotek i sad Ten świat spod dziecinnych nożyczek owiany przez zapach i blask Pełen róż ,których już nie policzę , szczęśliwy świat i czas Co dzień ,co noc gdy smutek oczy ćmi Ze strzępków barwnych wycinam własne sny Ze złotej bibułki mój świat, nieważny, niezbędny jak kwiat Świat bez trosk dobry los, małe szczęście ta wycinanka snów Co dzień ,co noc... ....ta wycinanka snów. /S.Przybylska/ ***************************************** Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Dodaj do Kciuk.pl ***************************************** www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza ***************************************** Polecam 990px.pl *****************************************

Szukaj a może znajdziesz

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 3567937
Wpisy
  • liczba: 1552
  • komentarze: 8118
Galerie
  • liczba zdjęć: 256
  • komentarze: 113
Punkty konkursowe: 2799
Bloog istnieje od: 4159 dni

Miło mi będzie jak tu znowu wrócisz

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Horoskop

Baran

Dzisiaj zrób pisemne zestawienie swoich pragnień. np.; chcesz kupić jacht, wyjechać na wycieczkę do Meksyku lub kupić sobie działkę ogrodową z altanką i na to potrzebne są ci finanse.

więcej na horoskop.wp.pl

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

Lubisz , daj plusa